piątek, 17 sierpnia 2012

Przerwa 18.08-29.08


A więc dzisiaj w nocy wyruszam do Chorwacji na 10 dni.
Miejscowość do jakiej jadę jest dziurą, więc wątpię żebym miała okazję coś dodać.
Zaraz po moim powrocie pojawi się nowy rozdział, niestety ostatni z perspektywy Faye.
Dziękuję Wam za odwiedzanie mnie i mam nadzieję, że dalej będziecie to robić.♥

Udanej końcówki wakacji!

niedziela, 12 sierpnia 2012

Dwadzieścia sześć


Gabrysia

- To był najdziwniejszy obiad z rodzicami od czasów ukończenia gimnazjum. – skomentowałam zaraz po wyjściu z restauracji.
- Nie było tak źle. – pocieszył mnie.
- Naprawdę?- zaśmiałam się.- Nawet wtedy, gdy tata dopytywał się o to czy byłeś karany albo czy w twojej rodzinie są choroby zakaźne?
- Masz rację, to było dziwne. – powiedział i pocałował mnie w czoło. – Skoro to mamy za sobą, a jest jeszcze wcześnie może porobilibyśmy coś?
- Mam nawet pomysł co…- odparłam i pociągnęłam loczka za sobą.

Jade

Szliśmy z Niallem ulicami Londynu. Pogoda o dziwo była ładna, a przechodnie nie rozpoznawali chłopaka dzięki czemu mieliśmy odrobinę prywatności.
- Nie wytrzymam.- powiedziałam i zatrzymałam się. – Dlaczego zerwałeś z Faye? – spytałam, a chłopak tylko się zaśmiał.
- Nie byliśmy dla siebie stworzeni. – tylko tyle mi odpowiedział i wrócił do bycia załamanym i smutnym.
- Mam dość. – zaprotestowałam i zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy. – Jestem szczęśliwa, że was poznałam. Odkąd pamiętam chciałam mieć prawdziwych przyjaciół ale teraz gdy ich już poznałam każdemu coś się przytrafia. Gabe chodzi przygnębiona przez Faye, Hankę i bóg wie co. Liam tylko udaje,  że czuje się lepiej. Ty – spojrzałam mu prosto w oczy – przestałeś się uśmiechać i to mnie naprawdę boli.
- Jade nie możesz od nas wymagać żebyśmy chodzili szczęśliwi, gdy takie rzeczy się dzieją. Od śmierci Danielle minął dopiero miesiąc, więc nie oczekuj, że Li będzie chodził na randki i śmiał się jak kiedyś. Gabrysia też sporo przeżyła, a teraz do tego wszystkiego doszła kłótnia z Faye i siostrą. A ja jeszcze nie znalazłem powodu do uśmiechu.
- Ty mnie nie rozumiesz.- pokręciłam głową.- Chodzi mi o to, że przyjaciele powinni sobie pomagać, a ja nie umiem być dla was wsparciem.
- Posłuchaj…- zaczął ale mu przerwałam.
- Wiem czego wszyscy potrzebują!- krzyknęłam uradowana, a blondyn tylko pytająco na mnie spojrzał.

Harry

Starałem się dopytać gdzie idziemy i czego powinienem się spodziewać, niestety nie dało to żadnych efektów.
- Jesteśmy na miejscu.- oznajmiła dziewczyna, gdy stanęliśmy pod niemałym barem.
- To znaczy gdzie?- spytałem się, ponieważ nie miałem pojęcia co to było za miejsce.
- Polski bar!- odparła z uśmiechem na twarzy i weszliśmy do środka.- Wiesz, tak dawno nie miałam kontaktu z nikim z Polski, zresztą chciałabym abyś trochę bardziej mnie poznał.
- Ale przecież ja cię znam!- zaprotestowałem.
- Znasz raczej tą nie najbardziej rozrywkową stronę mnie. - jej twarz promieniała radością.- Ostatni rok był dla mnie ciężki i stałam się, hm taka przymulona. Dzisiaj jednak zrozumiałam ile straciłam. Zresztą nigdy nie chciałam być ofiarą losu, która ciągle się nad sobą użala.
- Kocham cię, wiesz? - powiedziałem jednak po chwili zrozumiałem, że nigdy nie powiedziałem jej tego wprost.
- Teraz już wiem.- obróciła się i podeszła do wysokiego mężczyzny stojącego za ladą.- Hej, poproszę talerz przekąsek i Tyskie. - zamówiła coś w ojczystym języku, którego nie zrozumiałem. Jeszcze przez chwilę rozmawiała ze sprzedawcą poczym wróciła do mnie i razem zajęliśmy miejsce tuż przy telewizorze.
- Dlaczego tu jest tyle ludzi?- zapytałem tuż po tym, gdy zorientowałem się ile Polaków siedzi i przekrzykuje się.
- Dzisiaj są eliminacje do mistrzostw świata w piłce nożnej.- oznajmiła i wzięła łyk piwa.- Gdy byłam młodsza zawsze zapraszałam do siebie znajomych na ważniejsze wydarzenia sportowe. Po prostu dobrze się bawmy. - uśmiechnęła się.


Gabrysia

Zaraz po meczu postanowiliśmy wyjść i wrócić do domu ze względu na późną porę. Jutro musiałam iść do szkoły, a Harry po raz kolejnych miał spędzić cały dzień w studiu.
- Poczekajcie!- usłyszałam dziewczęcy głos i obróciłam się. W naszą stronę biegły dwie siostry. Jedna z nich była w moim wieku, a druga była znacznie młodsza. - Przepraszam ale widziałam, że wychodziliście z tego baru.- mówiła ale widząc moją zdziwioną minę dodała.- Mówisz po polsku?
- Tak i wszystko rozumiem. - odpowiedziałam w ojczystym języku.
- O co chodzi?- spytał się loczek.
- Moja siostra uwielbia 1D, w szczególności jego.- wskazała palcem mojego chłopaka.- Czy mogłaby sobie zrobić z nim zdjęcie?
Po chwili Hazza trzymał na rękach dziewczynkę i robił sobie z nią zdjęcie. Widząc uśmiech na jego twarzy poczułam się naprawdę dobrze.
- Dziękuję. - powiedziała mała fanka i zwróciła się do mnie. - Ładnie razem wyglądacie. - po chwili przytuliła mnie i wróciła z siostrą do lokalu, my za to złapaliśmy taksówkę i każde z nas wróciło do swojego mieszkania.


Niall

- Nie rozumiem co my tutaj robimy...- odezwałem się.
- To dom moich dziadków. - oznajmiła z entuzjazmem Jade i poszła w kierunku drzwi wejściowych. - Widzisz to rodzice mojej mamy, którzy są strasznie bogaci. Historia jak z filmu, moja mama zakochała się w biednym chłopaku, a rodzice powiedzieli jej, że jeżeli wyjdzie za niego nie będzie już nigdy więcej ich córką. - dziewczyna posmutniała. - Ona jednak tak go kochała, że postanowiła zaryzykować.
- Bardzo mi przykro.- powiedziałem.
- Ja mam z nimi dobry kontakt. Ale wracając do tematu, moi dziadkowie mają duży dom w Brighton i pomyślałam, że wspólny wyjazd dobrze by nam zrobił, tym bardziej, że w przyszłym tygodniu mamy przerwę w szkole. - znowu rozpromieniła się i weszła do środka.


Hania

- Słuchaj tak dalej nie może być. - zaczął Bartek.
- Nie rozumiem o co ci chodzi. - odpowiedziałam bez emocji.
- Gabrysia to twoja siostra!
- Co z tego?! Przez nią...- chłopak jednak nie dał dojść mi do słowa.
- To nie jej wina, rozumiesz. Pokłóciłyście się ale sama słyszałaś lekarza, ta ciąża była od dawna zagrożona! Żyłaś w ciągłym stresie, a do tego piłaś alkohol.
- Czyli teraz to moja wina, tak!- krzyknęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Nie Haniu, to nie twoja wina ale także nie Gabe. Kiedyś waszych rodziców zabraknie i będziecie mieć tylko siebie. - powiedział mój kuzyn, a ja miałam ochotę przytulić moją małą siostrzyczkę.

***
Nie wiem jak Wam się podoba. 
Mam nadzieję, że nie zawiodłam. 
Wyszedł taki jakiś dziwny ale co tam. 
Zapraszam do komentowania.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Dwadzieścia pięć



Jade

- No.- powiedziałam do telefonu i czekałam na odpowiedź Gabe.
- Potrzebuję Twojej pomocy.
- Coś się stało?- przyznam, że lekko spanikowałam, ponieważ nigdy nie słyszałam żeby ta dziewczyna kogokolwiek prosiła o pomoc.
- I tak i nie. - zamilkła na chwilę.- Moja siostra... Ja się z nią pokłóciłam i Hania straciła dziecko.
- Ona była w ciąży?!- niemal krzyknęłam. Nie znałam tej dziewczyny osobiście ale z opowieści Gabe wydawała się być naprawdę odpowiedzialna.
- Tak i przeze mnie jej stan się zmienił...- nie wierzyłam, że to prawda, więc postanowiłam ją pocieszyć.
- Słuchaj to nie twoja wina, nie możesz...
- Jade przepraszam ale nie dzwonię po to żebyś mnie pocieszyła.
- W takim razie o co ci chodzi?- spytałam zrezygnowana.
- Chciałam wrócić do Polski żeby przemyśleć kilka spraw. Niestety rodzice się nie zgodzili ale wyczuli, że coś nie gra i postanowili przyjechać, oczywiście udało im się znaleźć lot w południe, więc pod wieczór będą w Londynie. Problem w tym, że Hanka i Bartek są w szpitalu, a ja tak jak i mieszkanie jesteśmy w rozsypce. Zostałam z tym wszystkim sama.- jej głos się załamał i usłyszałam płacz.
- Nie jesteś z tym sama, będę u Ciebie za pół godziny.
- Dziękuję i proszę nie mów nic Harremu ani reszcie.
- Jeżeli nie chcesz nie powiem ale czy rodzice wiedzą o tym wszystkim?
- Nie i nie powiem im. Dzwoniłam do Bartka i uzgodniliśmy, że Hanka pojechała z nowymi znajomymi na coś w rodzaju integracji.
- Ok, w takim razie do zobaczenia.
- Pa i jeszcze raz dzięki.- powiedziała i rozłączyła się. Ostatni tydzień nie był dla mnie najłatwiejszy ale nie mogłam zostawić tak bliskiej mi osoby samej. Czemu wszystko nie może być jak w filmie? Dlaczego nagle moi znajomi chcą do mnie wrócić, a ja po kilku godzinach rozmowy im wybaczam? Przecież wiem, że przy najbliższej okazji mnie skrzywdzą. Dlaczego Daren pomaga mi w nauce i czy ja się w nim podkochuje? On nawet nie jest w moim guście... Co się ze mną dzieje? z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie uśmiechniętego Liama.
- Cześć. - powiedziałam radośnie.
- Przepraszam, że dzwonię rano w niedzielę ale Harry nie może się uspokoić odkąd Gabe nie przyszła wczoraj na imprezę, a teraz do tego nie może się do niej dodzwonić. Wiesz może co się z nią dzieje?- słyszałam w jego głosie niepokój,
- Li, powiedz loczkowi, że z Gabrysiom wszystko ok.
- Jemu to nie wystarczy.
- Na razie musi.
- Dobra nie wnikam. - już chciałam się pożegnać, gdy dodał.- A wiesz może co z Niallem, bo on także od wczoraj się nie odzywał.
- Nic nie wiem.- zmartwiłam się.- Wybacz ale muszę kończyć, bo mam kilka spraw do załatwienia.
- To na razie. - odpowiedział i zakończył rozmowę. Nie chciałam dłużej zwlekać, więc szybko narzuciłam na siebie czarne rurki i starą bluzę.
Po niecałych czterdziestu minutach stałam pod drzwiami apartamentu kuzyna mojej przyjaciółki. Gdy zapukałam ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzył mi Niall.
- Co ty tu robisz?- wydukałam.
- Wracałem do mieszkania, gdy zobaczyłem jak ze sklepu wychodzi Gabe. Była w tragicznym stanie, nie chciałem zostawiać jej samej. Po drodze opowiedziała mi o wszystkim. - powiedział i wpuścił mnie do środka.
- Wybacz ale ty też nie wyglądasz najlepiej.
- Wczoraj zerwałem z Faye.


Gabrysia


- I jak wyglądam? - spytałam, a dwójka moich przyjaciół pochwaliła mój wygląd. Miałam na sobie sukienkę w drobne kwiatki sięgającą do połowy ud, która była przewiązana paskiem oraz luźną kremową marynarkę. Dzięki Francuzce moja twarz i włosy wyglądały w miarę przyzwoicie.
- To my się będziemy zbierać. - mruknął blondyn i przytulił mnie, zaraz po nim dołączyła do nas Jade.
- Nie wiem jak mam wam dziękować. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- A od czego są przyjaciele? - na te słowa pojedyncza łez spłynęła po moim policzku.
- Niall.- zatrzymałam chłopaka przy drzwiach.- Powiedz Hazzie, że zadzwonię do niego i wszystko mu wyjaśnię.
- Pewnie, powodzenia.- odparł i wraz z dziewczyną opuścił mieszkanie. Na rodziców czekałam ponad godzinę.
- Gabrysiu jak ty ślicznie wyglądasz!- krzyknęła moja mama, gdy mnie tylko zobaczyła. Jak zwykle miała na sobie czarne spodnie i koszulę dżinsową.
- Tu muszę zgodzić się z mamą.- powiedział tata i przytulił mnie. Oprowadziłam ich po domu i wszyscy usiedliśmy na kanapie.
- Kochanie, razem z mamą martwimy się o ciebie. Chodzisz do szkoły dopiero tydzień, a już chcesz wracać do domu.
- Chciałam was odwiedzić.
- Masz problemy z koleżankami?- zapytała mama.
- O nie!- zaprotestowałam. - W szkole są naprawdę świetni ludzie. Oprócz tego poznałam prawdziwych przyjaciół.
- To pewnie wina jakiegoś chłopaka, niech ja go tylko dorwę. - tata podniósł się z miejsca, a ja postanowiłam na razie nic mu nie mówić o Harrym. 
- Tato nie mam żadnego chłopaka, a tym bardziej nie mam problemów.
- Może znowu pokłóciłaś się z siostrą? - tym razem mama zapodała nowy pomysł.
- Po części tak... - niestety nie dokończyłam, ponieważ usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Idź, może to Bartuś. - mama ucieszyła się na samą myśl o tym. Wątpiłam jednak, że to mój kuzyn. Gdy otworzyłam drzwi do środka wskoczył nikt inny jak Harry.
- Czy ty wiesz jak ja się o ciebie martwiłem? Nie przyszło Ci na myśl żeby chociaż do mnie zadzwonić?!- nie dziwiłam się, że miał do mnie pretensje.
- Kochanie, możesz mi powiedzieć kim jest ten chłopak?- odezwał się tata, który nagle wraz z żoną pojawił się w korytarzu.
- Em... Mamo, tato to mój chłopak, ma na imię Harry. - powiedziałam ze spuszczoną głową i złapałam loczka za rękę.


[http://perfect-crazy-sweet.blogspot.com/]


Dziękuję Wam za te wszystkie cudowne komentarze, nawet nie wiecie jaki banan zagościł na mojej twarzy. 
Kolejny zapewne będzie w poniedziałek ;) 

+ pytanie : za co lubicie Gabe?

niedziela, 5 sierpnia 2012

Dwadzieścia cztery


Gabrysia

Mimo, że była sobota nie spałam od dobrych kilku godzin. Od czwartej w nocy regularnie dzwoniła do mnie Faye ja jednak od ostatniego incydentu nie reagowałam i wymazałam ją ze swojego życiorysu.
Dryyyyy Dryyyyy po raz kolejny mój telefon dał o sobie znać.
- Czego ode mnie do cholery jasnej chcesz?!- krzyknęłam mając nadzieję, że mój koszmar wreszcie się skończy.- Nie wystarczy Ci fakt, że upokorzyłaś mnie.
- Gaaaa Gabbb Gabeee.- powiedziała całkowicie pijana dziewczyna.
- Chcesz żebym znowu Ci pomogła i przenocowała cię? Może zadzwoń do Glorii w końcu jesteście teraz przyjaciółkami.- do moich oczu napłynęły łzy.- Wiesz myślałam, że pomiędzy nami też jest przyjaźń ale jak widzę całkowicie się myliłam.
- Proszę, pooosłuchaj...- przerwałam jej.
- Nie to ty mnie posłuchaj. Nie chcę Cię znać, więc nie dzwoń do mnie.- wrzasnęłam ostatni raz i rzuciłam komórką o ścianę. Przez chwilę siedziałam w ciszy, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Mogę?- zobaczyłam siostrę i pokiwałam głową na znak zgody.- Czemu tak krzyczałaś i czemu płaczesz?- dziewczyna wyraźnie się zmartwiła i podeszła do mnie.
- Faye. - mruknęłam. - W końcu komuś zaufałam...
- Spokojnie mała. Nikt nie jest wart aby przez niego płakać.
- I mówisz to ty. - uniosłam się.
- Próbuję ci tylko pomóc!- Hanka również podniosła ton.
- Teraz próbujesz mi pomóc? Gdzie byłaś przez te wszystkie lata kiedy Cię potrzebowałam? Gdzie byłaś rok temu, gdy zmarła Julka? Wiesz co się ze mną wtedy działo? - widząc jej minę wstałam.- Oczywiście, że nie wiesz! Wolałaś spędzać czas ze swoim chłopakiem i przyjaciółką, która i tak cię zostawiła. Ale wracając do tematu, rok temu nie było dnia żebym nie piła czy też nie ćpała.!
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?!- ciężarna również zaczęła krzyczeć.
- Mówiłam Ci ale ty nie chciałaś o tym słyszeć. - rzuciłam i wybiegłam z pokoju, chciałam uciec z mieszkania ale wpadłam na Bartka, który właśnie wrócił do domu. Prawdopodobnie kolejną noc spędził ze swoją nową dziewczyną.
- Ej, co Ci jest? - zapytał widząc mnie w takim stanie. - Co tu się kurwa dzieje?!- dodał, gdy tylko zobaczył Hanię. Żadna z nas nie zdążyła nic powiedzieć, ponieważ moja starsza siostra złapała się za brzuch i upadła na ziemię.
- Hania!- obydwoje krzyknęliśmy i rzuciliśmy się biegiem w jej stronę. Brunetka podniosła głowę i niepewnie dotknęła swoich spodni, z których teraz sączyła się krew.
- Dzwoń po karetkę!- rozkazał mój kuzyn, a ja pierwszy raz go posłuchałam.

Faye *dzień wcześniej*

- Thomas robi dzisiaj tą imprezę to może się do niego przejdziemy? - zaproponowała Glo.
- Nie mogę, jestem już umówiona z Niallem. - odparłam.
- Z tym pedałem? Faye uwierz mi, że stać Cię na kogoś o niebo lepszego. Z tego co zauważyłam Sky jest tobą zainteresowany.- powiedziała i poruszyła brwiami w zabawny sposób.
- Nie mów tak o moim chłopaku.- zrobiłam obrażoną minę.- A co do Sky to nie jestem nim zainteresowana.
- Jak można nie interesować się takim ciachem. - białowłosa z niedowierzaniem pokręciła głową.
- Skoro jest takim ciachem, to się z nim umów.- burknęłam i rzuciłam się na jej gigantyczne łóżko. Pokój Glorii tak jak i cały jej dom był urządzony z wielkim rozmachem i musiał kosztować jej rodziców majątek.
4951065_700b_large
- Jakbyś nie wiedziała mam już chłopaka. - powiedziała i przyjrzała się swoim zdjęciom wiszącym na ścianie. Na każdym z nich miała mocny makijaż i czerwoną bandanę. - Gdybyś była lesbijką przespałabyś się ze mną?- nagle zapytała.
- Słucham?- nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam.
- Spytałam się czy gdybyś była lesbijką to byś się ze mną przespała. -powtórzyła bez emocji.- Bo gdy ja ujrzałam Cie pierwszy raz pomyślałam sobie, że jesteś całkiem niezła i dlatego zaczęłam się z Tobą przjaźnić.Tumblr_m88nzgyq7f1rxk8ozo1_500_large

- Nie rozumiem.- wydukałam.
- W sumie jako blondynka pociągałaś mnie bardziej ale ciągle jesteś niczego sobie.- przyjaciółka zaczęła się do mnie przybliżać, a ja siadłam na skraju łóżka.- Więc przespałabyś się ze mną?
- Jaaa.- nie miałam pojęcia co powinnam powiedzieć.
- Odpowiedź jest prosta albo tak albo nie.- dziewczyna delikatnie usiadła na moich kolanach i złapała rękami moją twarz.
- Gloria jesteśmy pijane, a do tego brałyśmy narkotyki. - moje argumenty nie miały dla niej znaczenia, ponieważ zaczęła ściągać z siebie ubrania aż została w samej bieliźnie. - Tak zrobiłabym to. - odpowiedziałam i wszystko poszło już później łatwo.

*kilka godzin później*

Szłam jedną z wielu ulic w Londynie. Miałam na sobie potargane czarne rajstopy, długie kozaki oraz płaszcz założony na bieliznę. Ubranie zostawiłam w domu Glorii, ponieważ w innym razie spóźniłabym się na spotkanie z Niallem. W głowie ciągle przemykały mi w obrazy z ostatnich paru godzin. Ja i białowłosa w łóżku i wszystkie rzeczy jakie się pomiędzy nami wydarzyły.
- Cześć piękna. - od tyłu podbiegł do mnie blondyn i objął mnie.
- Hej.- odpowiedziałam i zachwiałam się.
- Co się stało?
- Nic.
- Faye popatrz na mnie.- rozkazał jednak nie chciałam tego zrobić. Chłopak był silniejszy ode mnie i po kilku sekundach patrzył mi prosto w oczy.- Znowu brałaś.
- Ostatni raz.- krzywo uśmiechnęłam się.
- Ile było już tych ostatnich razów?- w jego oczach pojawiły się łzy.- Ja chcę starą Faye, tą w której się zakochałem. Tą radosną blondynkę, której uśmiech sprawiał, że chciałem żyć.
- Niall tamta dziewczyna już nie wróci.
- Tamta dziewczyna gdzieś tam jest ale boi się ujawnić.- wyszeptał. Przez chwilę panowała cisza.- Nie możesz się z nią zadawać, bo to jej wina.
- Glorii? - nie mogłam uwierzyć i zaczęłam się śmiać.- Może chcesz żebym znowu zaprzyjaźniła się z tą słodką idiotką Gabrysiom, która jest najsłabszą osobą jaką znałam. A może mam lepiej poznać Jade? - krzyczałam.
- Nie chciałem tego robić ale nie mam wyboru.
- O co ci chodzi?!
- Musisz wybrać Faye. Albo ja albo twoi nowi znajomi.
- Nie możesz mi kazać wybierać, ponieważ ja zawsze wybiorę ich. - znowu żadne z nas nic nie mówiło.
- Kochałem Cię Faye, naprawdę Cię kochałem. Ale jak zauważyłaś to już czas przeszły, ponieważ tamtej dziewczyny już nie ma.- powiedział i ruszył przed siebie.
- Wiesz co Gloria miała racje, jesteś ciotą! - wrzeszczałam za odchodzącym blondynem, który ani raz nie obrócił się za siebie.

Gabrysia *obecnie*

Nienawidziłam szpitali. Za każdym razem, gdy tu byłam działo się coś złego. Teraz czekałam razem z Bartkiem na korytarzu na lekarza, który przyjął Hanię.
- Jeżeli ona straci dziecko, to będzie moja wina. - powtarzałam w kółko, w końcu kuzyn objął mnie.
- Gabe ona nie starci dziecka. - sam próbował siebie przekonać. Siedzieliśmy tak kilkadziesiąt minut aż w końcu przed nam pojawił się mężczyzna w białym fartuchu.
- Gabryela Welnikowska?- zwrócił się do mnie, a ja potwierdziłam. - Pani siostra jest stabilna.
- Co z jej dzieckiem?- wtrącił się chłopak.
- Bardzo mi przykro ale nie udało nam się go uratować. Pacjentka poroniła i z trudem udało nam się ją uratować. - nie musiałam słyszeć nic więcej. Pobiegłam do sali gdzie leżała moja siostra.
- Proszę Cię wyjdź.- powiedziała cicho.
- Hania ja...
- Nie słyszałaś przez ciebie straciłam dziecko. To twoja wina, że moje dziecko nie żyje!- wrzasnęła, a w drzwiach stanął nasz kuzyn.
- Gabe ona wcale nie chciała tego powiedzieć.
- Właśnie, że chciała i ma całkowitą rację.- szepnęłam i udałam się do wyjścia. Gdy znalazłam się poza granicami budynku poczułam zimne krople na całym ciele. Na dworze było może kilkanaście stopni, a ja miałam na sobie  dużą czarną koszulkę nike i spodenki pod kolor, które zeszłej nocy służyły mi za pidżamę.
Było tylko jedne miejsce do którego mogłam się udać, a był nim mój dom w Polsce. 

Wróciłam♥
10000 wejść ! - WOOOW. 
Dzisiaj nadrabiam wasze blogi 

Mam do was pytanie, a mianowicie czy blog wam się przestał podobać? Pytam się, ponieważ zaczęło pojawiać się coraz mniej komentarzy, a jak już się trafią to w głównej mierze są to reklamy innych blogów. Są oczywiście osoby, które komentują i jestem im za to BARDZOOO wdzięczna. Wracając do tematu napiszcie co wam się nie podoba abym mogła to poprawić. :)

niedziela, 22 lipca 2012

Przerwa 23.07-05.08

Wybaczcie, że nie zdążyłam dodać nowego rozdziału ale miałam kupę spraw do zrobienia przed wyjazdem. To samo dotyczy się Waszych blogów - wszystko nadrobię kiedy wrócę, a więc w dniach 04.08-05.08. Życzę Wam miłych wakacji i mam nadzieję, że niebawem się spotkamy. Udało mi się dodać rozdział na mojego nowego bloga (link niżej)- nie sądźcie jednak, że jest on ważniejszy. Po prostu tą część miałam gotową od kilku tygodni i wymagała ona tylko sprawdzenia. Nie zapomnianych wakacji! ♥


środa, 18 lipca 2012

Dwadzieścia trzy


Tumblr_lz7yjoci4l1qcc6kuo1_500_large
Gabrysia

Pewnie teraz bym spała gdyby nie fakt, że dzisiaj miał być mój pierwszy dzień w nowej szkole. Ubrałam mundurek, który obowiązywał każdego ucznia i udałam się powolnym krokiem do kuchni.
Po drodze minęłam salon, w którym leżeli Hanka i Bartek. Moja siostra przyjechała wcześniej, ponieważ dopiero co dowiedziała się, że jest w ciąży ze swoim byłym chłopakiem.
Z kuzynem byliśmy zdania, że powinna mu powiedzieć o dziecku jednak ona nie chciała o tym słyszeć. Uważała, że świetnie da sobie radę sama jednak ja byłam innego zdania.
Robiłam sobie kawę, gdy dostałam sms'a od Louisa.

Powodzenia w szkole.! Właśnie jedziemy do studio i postanowiliśmy zrobić w sobotę taką małą imprezę.
Oczywiście jesteś zaproszona!
Louis.

Chciałam mu odpisać ale zobaczyłam, która jest godzina i w pośpiechu wybiegłam z mieszkania.

Jade

-Kokokokokokokokokokokokokokokokokokokokokokokokokoko.Wstawaj!Kokokokokokokoko- obudził mnie mój budzik. Zegar wskazywał godzinę 6.00. Mimo, że pierwszą lekcję miałam dopiero o 9.00 postanowiłam wstać wcześniej żeby się przygotować i co najważniejsze zdążyć. Na moje nieszczęście tuż naprzeciwko mojego łóżka wisiało gigantyczne lustro, które właśnie pokazywało moje odbicie.
- Dobrze, że wstałam wcześniej, bo mam dużo roboty. - mruknęłam o siebie i zaczęłam się śmiać.
Po dwóch godzinach byłam gotowa. Jak zwykle moje ubranie składało się z czarnych spodni i białej zwiewnej bluzki. Podniosłam brązową torbę i udałam się do najbliższej stacji metra. Przez całą drogę zastanawiałam się jak zareagują na mnie moi starzy znajomi, którzy opuścili mnie w najtrudniejszym momencie mojego życia. Po dwudziestu minutach znalazłam się pod starym budynkiem.
Pewnym krokiem skierowałam się w stronę drzwi wejściowych.
- Jade to ty?- usłyszałam. Obróciłam się i ujrzałam drobną Azjatkę biegnącą w moją stronę.
- Tak, to ja Cho. - uśmiechnęłam się. Jeszcze rok temu byłyśmy dla siebie jak siostry, teraz jednak dziewczyna była dla mnie całkiem obca.
- Jak się cieszę, że cię widzę. Boże jak Amanda, Vanessa, Fiona, Greg, Jake i Dan się dowiedzą, że do nas wróciłaś zwariują.
- Wróciłam do szkoły, a nie do was.- rzekłam ze smętną miną.
- Coś cię ugryzło?
- Nie, po prostu nie uważam, że ludzie, którzy mnie zostawili kiedy ich najbardziej potrzebowałam są moimi przyjaciółmi. -  w oczach pojawiły mi się łzy.
- Jade, musisz nas zrozumieć...- przerwałam jej.
- Mam zrozumieć fakt, że gdy trafiłam do szpitala ty odwiedziłaś mnie tylko raz i do tego powiedziałaś, że przyjaźń z chorą dziewczyną nie jest dla ciebie?!- tym razem krzyknęłam i wbiegłam do środka budynku zostawiając za sobą Cho.

Gabrysia

Uff nie spóźniłam się pomyślałam i na mojej twarzy pojawił się gigantyczny uśmiech. Idąc do sekretariatu miałam nadzieję, że zobaczę Faye jednak nigdzie nie mogłam jej dostrzec. Po chwili znalazłam się w małym pomieszczeniu, gdzie siedziała starsza kobieta.
- Mogę w czymś pomóc?- spytała, a ja się przedstawiłam. Musiałam chwilę tam zostać, ponieważ nie wypełniłam kilku formularzy. - Dobrze Gabe, teraz odprowadzę cię do klasy. Tutaj masz plan lekcji i wykaz podręczników na najbliższy rok. Twoją wychowawczynią jest Pani Beld, która będzie cię również uczyła fizyki. - po kilku minutach weszłyśmy do dużego pomieszczenia, w którym siedziało około dwadzieścia osób. - Przepraszam, że przeszkadzam ale to nasza nowa uczennica z Polski.- szepnęła staruszka do nauczycielki, która pokiwała kilka razy głową.
- Proszę o spokój. Oto wasza nowa koleżanka Gabrysia, która pochodzi z Polski. Mieliśmy od razu zacząć lekcję ale w takim razie robimy godzinę wychowawczą.- powiedziała kobieta, a uczniowie zaczęli klaskać.- Może nam coś o sobie powiesz? - i tak się zaczęło. Przez czterdzieści pięć minut mówiłam o rodzinie, o kraju, o tym co lubię, a czego nie. Dowiedziałam się również trochę o ludziach z mojej nowej klasy, większość wydawała być się całkiem w porządku.
W końcu zadzwonił dzwonek i udałam się do wyjścia.
- Gabe, zaczekaj! - krzyknęła wysoka dziewczyna, której imienia nie zapamiętałam. - Chcielibyśmy cię lepiej poznać, więc może spędzisz z nami przerwę na dworze? - zaproponowała.
- Czemu nie?- uśmiechnęłam się.


Jade

Byłam szczęśliwa, ponieważ przed pierwszą lekcją udało mi się nie spotkać żadnego członka mojej starej bandy. Stałam przy biurku mojego wychowawcy i rozmawiałam z nim o tym, że muszę nadrobić materiał, gdy nagle do klasy weszli moi znajomi, nie było z nimi Cho. Wszyscy wyglądali jakby właśnie zobaczyli ducha.
- Proszę usiąść. - rozkazał nauczyciel  - Wszyscy cieszymy się z powrotu Jade, która wygrała walkę z chorobą. Jest jednak mały problem, a mianowicie wasza koleżanka ominęła ostatni miesiąc drugiej klasy przez co zrobiła sobie nie małe zaległości. Potrzebuje, więc osoby która pomoże jej. Czy są jacyś chętni?- wszyscy przyglądali mi się z niedowierzaniem co utwierdziło mnie w przekonaniu, że postawili nade mną krzyżyk.
- Ja mogę jej pomóc. - nagle odezwał się Daren, z którym nigdy nie miałam kontaktu.
- Dobrze w takim razie to mamy załatwione. Siądź proszę.- powiedział mężczyzna, a ja nie mogłam przestać patrzeć się na brunetka, który siedział na końcu sali.






Faye

Po raz pierwszy w życiu ominęłam rozpoczęcie roku szkolnego. Nie martwiłam się, że ojciec się dowie, ponieważ wyjechał do Irlandii na kilka dni.
- Może pójdźmy pod jakąś szkołę i pośmiejmy się z tych frajerów co tam chodzą?- zaproponowała Gloria, a ja od razu wpadłam na pomysł  aby iść pod tą, do której ja chodziłam. - No to ruszamy.!
Czekałyśmy godzinę aż zobaczyłyśmy pierwszych uczniów.
- Jaki pajac i fujara!- Glo wyzywała każdego aż zobaczyła Gabe idącą razem z Cassie. - No młoda, teraz ty pokaż co potrafisz. - nie wiedziałam czy faktycznie powinnam to zrobić.- Nie wahaj się, no dalej.
- Hej dziewczyny!- krzyknęłam, a moje stare znajome odwróciły się w naszym kierunku. - Jesteście żałosne i nudne. Ty - pokazałam na Cass. - Nawet twój ojciec cię nienawidzi i uważa za skończoną idiotkę. Nie dziwię się, że się wyprowadził i założył nową rodzinę. Kto chciałby żyć z chorą psychicznie córką i żoną dziwką.- wiedziałam doskonale jaki jest jej słaby punkt. Cassie po odejściu ojca przez kilka miesięcy chodziła do psychiatry aby jakoś poradzić sobie z rozwodem. - A co do ciebie Gabe. Jesteś alkoholiczką, która miała tylko jedną równie zjebaną koleżankę, której śmierć przyniosła ulgę światu.- widząc minę brunetki wiedziałam, że przesadziłam.
- Wiesz co Faye, kiedyś wydawało mi się, że jesteś moją przyjaciółką ale teraz...- Gabe na chwilę przerwała żeby otrzeć łzę.- Może jestem alkoholiczką ale walczę z tym i mam osoby, które mnie w tym wspierają. Za to ty kiedyś zostaniesz sama jak palec i nikt nie będzie chciał cię znać. Twoja niby koleżanka Gloria kopnie cię w dupę i zostawi przy pierwszej lepszej okazji. Życzę ci szczęścia, bo naprawdę ci się przyda.- dokończyła i ruszyła przed siebie.
- Co za idiotka.- parsknęła moja towarzyszka. - Ale gratuluję ci, bo całkiem nieźle ci poszło.
- Dzięki.- wydukałam i przybiłam z nią piątkę. 

No i jest. 
Wow, tyle wejść - DZIĘKUJĘ. 
Następny na pewno przed poniedziałkiem. 
Specjalne pozdrowienia dla Ewy - ona już wie, że to o nią chodzi ♥

niedziela, 15 lipca 2012

Dwadzieścia dwa


Jade

Gdy weszliśmy do środka usłyszałam hałas dochodzący z salonu. Momentalnie się zatrzymałam.
- Och Jade, co się stało?- zapytał zmartwiony Li.
- Nic po prostu dawno nie przebywałam wśród ludzi.
- Nie wiem czy można nas nazwać ludźmi.- uśmiechnął się i poszedł przed siebie. Gdy dotarliśmy do salonu zobaczyłam kilka osób siedzących na sofie i grających na play station.
- Hej, uspokójcie się.- krzyknął mój towarzysz i nagle wszyscy utknęli we mnie wzrok. Na szczęście rozpoznałam Gabe, która porozumiewawczo się do mnie uśmiechnęła. - To jest Jade.- pokazał na mnie.- A to.- tym razem zwrócił się do mnie.- Harry, Zayn i Louis. Jest jeszcze Niall ale gdzieś zniknął.
- Cześć wam. - rzuciłam. Po chwili poczułam się swobodnie w ich towarzystwie.
- A więc Jade. - zaczął mulat, który nagle pojawił się obok mnie. - Ty i Liam to coś poważnego czy nie?
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odparłam.
- To dobrze. - mruknął do siebie. - W sumie to ja może się przedstawię.
- Jesteś Zayn.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No wiesz co przerwałaś mi. - posmutniał i kiedy starałam się go pocieszyć dodał. - Żartowałem. Ale wracając do tematu. Zayn Malik.- wstał i ukłonił się. Przez dłuższą chwilę rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach i rodzinie jednak ktoś zadzwonił do drzwi. Nie minęło kilka sekund, gdy w drzwiach pojawił się Niall przytulający wysoką dziewczynę o czarnych włosach.
Widząc miny pozostałych wiedziałam kim ona jest. Faye wróciła pomyślałam i podeszłam aby się z nią przywitać.

Faye

Wchodząc do salonu ujrzałam miny wszystkich zebranych. Na większości malowały się mieszane uczucia.
- Faye!- krzyknęła Gabrysia i podleciał do mnie. Kiedyś byłam gotowa powiedzieć, że jest moją przyjaciółką. Teraz jednak jej towarzystwo było dla mnie nużące, nie można było jej porównać z rozrywkową Glorią, która od kilku tygodni była dla mnie wsparciem. - Dlaczego nie odbierałaś telefonów?
- Nie miałam na to ochoty. - szepnęłam jej do ucha i poszłam dalej. Przede mną pojawiła się nieznana mi blondynka, za nią szedł Malik.
- Cześć, Jade jestem. - powiedziała zbyt słodkim jak dla mnie głosem.
- Hej.- ominęłam ją i przytuliłam Malika. - Dawno się nie widzieliśmy i chyba jesteś jedyną tu osobą, która cieszy się, że mnie widzi.- zaśmiałam się.
- Faye wszyscy się cieszymy ale jestem trochę zaskoczony. Ty znowu jesteś z Niallem?
- Można tak powiedzieć. - rozmawialiśmy dość długo, gdy zobaczyłam, że mój chłopak siedzi na kanapie z Jade i śmieje się w niebogłosy. - Przepraszam na chwilę. - powiedziałam i ruszyłam w ich stronę. - Też chciałabym się pośmiać. - zwróciłam się do nich.
- Jade mi właśnie opowiadała jak Liam ją do mnie porównywał. - odparł Niall.
- Musiało być to wyjątkowo zabawne. - odciągnęłam go od niej.
- Wszystko dobrze? - spytał zaniepokojony.

- Tak, po prostu chcę spędzić trochę czasu ze swoim chłopakiem. - wcześniej nigdy bym tak nie postąpiła jednak Glo nauczyła mnie, że trzeba bronić swojego. Zresztą powiedzmy sobie szczerze teraz jestem inna, a tamta wesoła blondynka już nie powróci.

Gabrysia

Nie mogłam uwierzyć w to jak Faye się zachowała. Dziewczyna, którą znałam nigdy by się tak nie postąpiła. No ale czego mogłam się spodziewać po tym jak zaczęła się spotykać z takimi ludźmi pomyślałam i skierowałam się do przedpokoju. Słyszałam, że ktoś za mną idzie, gdy się obróciłam zobaczyłam Hazze.
- Gabe, coś się stało?- spytał, gdy tylko mnie dogonił.
- Nie, ale nie mam ochoty na towarzystwo Faye. - oznajmiłam i narzuciłam na ręce płaszcz.-
Zresztą jutro w przeciwieństwie do innych zaczynam szkołę. - uśmiechnęłam się, na co mój chłopak odpowiedział tym samym.
- Ty naprawdę myślisz, że ja cię puszczę samą?- również założył kurtkę i otworzył przede mną drzwi.
- Wow, prawdziwy angielski dżentelmen.
- Widzisz co ze mną robisz.- obydwoje zaczęliśmy się śmiać i już po chwili szliśmy ciemną uliczką. - Gabe, co ona ci powiedziała?
- Dała mi do zrozumienia, że ma mnie gdzieś.- powiedziałam i poczułam jak po policzku spływa mi pojedyncza łza. Chłopak zatrzymał mnie i spojrzał prosto w oczy.
- Nie przejmuj się. Nie myśl, że ją bronię ale po rozmowie z Niallem mam wrażenie, że ostatnio też miała ciężki czas.
- Harry ja o tym doskonale wiem ale najgorszy jest fakt, że ona nie chce niczyjej pomocy.
- Znowu się zeszli, więc jestem pewien, że wszystko się ułoży.
- Ja właśnie nie jestem tego taka pewna.- szepnęłam tak aby nikt mnie nie usłyszał. Szliśmy jeszcze kilkanaście minut, gdy doszliśmy pod budynek, w którym mieszkałam.
- Pamiętasz, tu po raz pierwszy cię pocałowałem. - rozmarzył się.
- Faktycznie to było tak dawno. - powiedziałam z sarkazmem.
- Zapomniałbym, masz jakieś plany na jutro?
- Tak, idę do szkoły. Pewnie potem będę chciała się choć trochę zintegrować z klasą i na pewno będę musiała iść z Bartkiem do sklepu, ponieważ za tydzień przyjeżdża Hanka. - zaczęłam wyliczać.
- Hmm, to w takim razie spotkamy się dopiero w weekend. - posmutniał. - Do piątku siedzimy w studio i kończymy album. - na chwilę zamilkł.- Ale w takim razie gwarantuję ci niezapomniane dwa dni wolnego.
- Możesz jaśniej? - spytałam.
- Nie, bo to niespodzianka. - powiedział i pożegnaliśmy się. Już miałam wchodzić do środka budynku, gdy obrócił mnie w swoją stronę i pocałował mnie.
- Jak za dawnych lat. - mruknął.
- Jak 1,5 miesiąca temu. - zaśmiałam się. Po raz kolejny się pożegnaliśmy i tym razem doszłam pod mieszkanie bez problemu. Otwierając dni usłyszałam płacz. Szybko zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do pokoju Bartka. Gdy zobaczyłam kto siedzi na jego łóżku i płacze zamarłam.
- Cześć Gabrysiu.- powiedziała dziewczyna ocierając łzy.
- Hania... - zacięłam się.- Co się stało?
- Nic, po prostu zostaniesz ciocią.- wydukała i wtuliła się w naszego kuzyna, który starał się ją uspokoić. 

Przepraszam, że tyle czekaliście ale w ostatnim czasie trochę się działo. 
Tak jak pisałam mam dużo pomysłów ale czasem nie wiem jak je wprowadzić w życie. 
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału.
Przepraszam za Faye, w sumie to mam ochotę zabić swoją wyobraźnię za to. 

Zapraszam was na mojego drugiego, nowego bloga 

http://perfect-crazy-sweet.blogspot.com/