piątek, 15 czerwca 2012

Przepraszam

Nowy rozdział będzie w niedzielę.
Wiem, że to już ponad tydzień ale w poniedziałek jadę na wycieczkę i do dzisiaj musieli nam wystawić oceny, więc jak podejrzewacie kupę nauki.
Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. 

Żeby wam zrekompensować tą przerwę rozdział będzie dłuższy ;]

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Piętnaście


Gabrysia



Po chwili ktoś podniósł telefon i poinformował mnie do którego szpitala wzięto moją przyjaciółkę. Zamówiłam taksówkę i udałam się tam.

Minęło sporo czasu zanim dojechałam, gdyż po drodze stałam w kilku korkach. Podeszłam do starszej kobiety i spytałam.

- Gdzie leży Danielle Peazer?

- A kim dla niej jesteś kruszynko? - nie mogłam powiedzieć, że tylko dobrą koleżanką bo pożegnałabym się z możliwością dowiedzenia się co jej się stało.

- Siostrą. - szepnęłam. - Czy z nią wszystko w porządku.

- Rak dał o sobie znać ale nie bój się wszystko już się uspokoiło. Musi dużo odpoczywać i proszę jej raczej nie zostawiać samej. Leży w sali 443.

- Dziękuję.- powiedziałam i pokierowałam się w stronę pokoju. Gdy stanęłam w drzwiach zobaczyłam jak siedzi na łóżku i odbiera wypis. Po chwili ujrzała mnie i się uśmiechnęła.

- Nie rób miny jakbyś zobaczyła ducha. - powiedziała i podniosła się. - Proszę nie mów nic Liamowi.

- Ale.. - zaczęłam.

- Gabe prawda jest taka, że dzisiaj dowiedziałam się, że lekarze nie dają mi więcej niż miesiąca. Obie dobrze wiemy, że jeżeli on by się o tym dowiedział rzuciłby wszystko i jedyną rzeczą byłoby zamartwianie się. Wiem, że umieram, a świadomość, że osoba którą kocham ciągle się martwi nie dałaby mi spokoju. Ja chcę ostatnie tygodnie spędzić wśród żywych. - zaczęła się śmiać jednak widząc moją minę przestała.

- Boję się.- powiedziałam i zaczęłam płakać.

- Nie masz czego. - odpowiedziała i przytuliła mnie.



Faye



Musiałam przyznać, że projektantka wnętrz spisała się, ponieważ mój pokój był zniewalający. Wnosiłam ostatnie pudło do domu gdy potknęłam się i wywaliłam tuż przed drzwiami.

- Pomóc ci?- usłyszałam głos i obróciłam się. Ujrzałam przed sobą wysokiego ciemnego blondyna.

- Jeżeli byś mógł. - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.

- A więc to ty jesteś nową sąsiadką. Już się bałem, że wprowadzi się tu małżeństwo po sześćdziesiątce z pięcioma kotami.

- Zawiodłeś się?- spytałam

- Tak, marzyłem żeby chodzić codziennie na herbatkę i czyścić kotom kuwetę. - obydwoje zaczęliśmy się śmiać. - Tak w ogóle Paweł jestem.

- Faye. - odpowiedziałam i uścisnęłam  chłopakowi rękę.



Danielle



Mimo, że przed Gabe udawałam twardą w głębi czułam się jak kostka lodu, która leży na słońcu. Wiedziałam, że ten moment się zbliża i nic nie poradzę. Gdy doszłam do domu usiadłam przy biurku i wyciągnęłam papeterię. Po chwili zaczęłam pisać.



Kochana mamo.



Jeżeli to czytasz oznacza to, że nie żyję. Proszę Cię nie miej mi za złe, że nie powiedziałam Ci o chorobie jednak chciałam żebyś nie martwiła się o mnie i zapamiętała mnie jako Twoją uśmiechniętą córeczkę.

Tyle rzeczy chcę ci powiedzieć. Jednak zacznę od tego żebyś nie miała do siebie wyrzutów sumienia. Nikt nie mógł mi pomóc w walce z rakiem, ponieważ wykryto go za późno. Pewnie teraz martwisz się, że zmagałam się  tym sama co jest nieprawdą. W ostatnim czasie poznałam cudowną dziewczynę Gabe, która pomogła mi jak nikt inny. Przy niej czułam się jakbym była zdrowa i miała żyć wiecznie. Chcę też żebyś wiedziała, że byłam i zapewne jestem szczęśliwa. Właśnie wspominam nasze ostatnie wakacje razem kiedy to z Liamem przyjechaliśmy do Ciebie, pamiętasz? Siedziałyśmy na placu zabaw, a mój chłopak bawił się z dzieciakami, powiedziałaś wtedy, że nie możesz doczekać się wnuków i, że Li byłby wspaniałym ojcem. Przepraszam, że nie spełniłam twojego życzenia.

Powiedz Cassie, że ją kocham i zawsze będzie moją małą siostrzyczką.
Zawsze przy was będę.


Kochająca Danielle♥


PS - przepraszam za wszystko. Wiedz, że zawsze Cię kochałam i nigdy nie przestanę.



Pisząc ostatnie zdanie poczułam, że spływa mi łza. Listy miały być moim osobistym pożegnaniem z każdym, który coś dla mnie znaczył. Do tej pory napisałam ich siedem jednak postanowiłam napisać jeszcze jeden. Wyciągnęłam kolejną kartkę.



Wiecznie uśmiechnięta Gabrielo.



Jeżeli to czytasz oznacza to, że nie żyję...



Gabrysia



Wracając do domu myślałam o wszystkich zdarzeniach z dzisiejszego dnia, nagle poczułam przyjemne wibracje w kieszeni.

- Halo. - powiedziałam.

- Czy ja cię prosiłam żebyś podawała mu mój numer?!- usłyszałam krzyczącą Hankę.

- Fajnie, że mi powiedziałaś, że jesteś w Londynie.

- Gabe nie rób cyrków. Nie życzę sobie abyś kiedykolwiek, komukolwiek podawała mój numer, rozumiesz?

- Tak.- burknęłam. - A co już przyjechałaś żeby szukać mieszkania?

- Nie. Przyjechałam, ponieważ muszę dopełnić wszystkie formalności związane z wypisaniem się ze studiów.- odpowiedziała.

- Co?!- tym razem to ja krzyknęłam, ponieważ nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała moja siostra.

- Chcę zacząć nowe życie. Z dala od wszystkich. Żegnaj. - powiedziała i rozłączyła się. Coś we mnie pękło, każda bliska mi osoba odchodziła. Na przeciwko zobaczyłam sklep spożywczy, do którego pobiegłam. Gdy weszłam za ladą zobaczyłam chłopaka nieznacznie starszego ode mnie.

- Finlandie. - powiedziałam i wyłożyłam na ladę osiem funtów. Po chwili siedziałam na ławce i zatraciłam się w piciu.



Jade



Siedziałam w szpitalu i zastanawiałam się za ile wrócą moi rodzice. Mama pewnie znowu siedzi w kościele i modli się o dawce. Ja nie wierzyłam w takie bzdury i z każdym dniem miałam coraz mniejszą nadzieję na to, że znajdzie się dla mnie serce.

Było to przykre wiedzieć, że twoje życie skończy się zanim się naprawdę zacznie. Przez szklane drzwi obserwowałam co dzieje się w szpitalu. W pewnym momencie spostrzegłam dwie dziewczyny przemierzające korytarz. Jedna płakał druga - wyższa z kręconymi włosami starała się ją pocieszyć. W takich chwilach zastanawiałam się jaka jest historia tych ludzi. Może ta młodsza jest w niechcianej ciąży albo dowiedziała się o chorobie. Przyjaciółki poszły, a ja zostałam sama ze swoimi myślami. Postanowiłam włączyć telewizor i zobaczyć co się dzieje na świecie, przeleciałam kilka programów aż dotarłam do plotkarskiego.

- Miley Cyrus wychodzi za mąż.- oznajmiła podekscytowana blondynka jednak po chwili się uspokoiła. - Teraz wracamy do naszych kochanych chłopców z One Direction. Chodzą plotki, że nasz cudowny Niall znalazł sobie dziewczynę.- na ekranie pojawiło się nie wyraźne zdjęcie pary trzymającej się za ręce.

- O boże.- mruknęłam i słuchałam dalej.

- Jednak najbardziej interesuje nas dziewczyna Liama, która coraz częściej jest widywana w szpitalu. Danielle mamy nadzieję, że wszystko dobrze. - kobieta uśmiechnęła się i nagle pojawiło się zdjęcie dziewczyny, którą przed chwilą widziałam na korytarzu. "Tym razem chyba się pomyliłam z historią" pomyślałam i wyłączyłam telewizor.

Tumblr_m5em7wt3tt1qk3zd3o1_500_large

Jade - 18 lat.

To wyjątkowo wesoła dziewczyna przy której nie można się nudzić. Urodziła się z wadą serca lekarze mówili, że można z nią żyć jednak ostatnio okazało się, że jest konieczna operacja aby dziewczyna nie zmarła.








Przepraszam, że jest taki sobie i nic się nie dzieje.
Pewnie się już domyśliliście co zamierzam zrobić dalej ale jeżeli nie to będziecie mieć niespodziankę.
Zawsze zadaje wam głupie pytania, więc może wy teraz jakieś macie.
4000 tysiące wejść i tyle obserwatorów. Nie wiecie jak mnie to cieszy, myślałam że blog upadnie po pięciu rozdziałach, bo nikogo nie zainteresuje,a tu widzę po 12 komentarzy za które jestem wam wdzięczna. ♥♥♥

sobota, 9 czerwca 2012

Czternaście


Bartek



Stałem pod drzwiami mojej byłej dziewczyny i zastanawiałem się czy powinienem zapukać, w końcu odważyłem się i kilka razy zastukałem pięścią. W drzwiach zamiast Crystal stanął wysoki chłopak.

- Jest Crystal?- spytałem szorstko.

- Zależy dla kogo.- odpowiedział.

- Możesz ją zawołać?- chłopak chciał zamknąć mi drzwi przed nosem jednak szybko zareagowałem i przytrzymałem je. Usłyszałem śmiech blondynki, która pokierowała się w stronę drzwi.

- Harry kto to?- zapytała towarzysza, widząc mnie zaczęła się tłumaczyć ale ja zacząłem się śmiać.

- I pomyśleć, że mogłem przez kogoś takiego jak ty stracić przyjaciół. Boże ale ja byłem

głupi - powiedziałem, a odchodząc dodałem tylko.- Mam nadzieję, że wam się ułoży.



Dwa tygodnie później.



Faye



Stałam na lotnisku i czekałam na bagaże. Wakacje były wspaniałe jednak cieszyłam się, że wreszcie spotkam się z przyjaciółmi.

- Tato mógłbyś mnie podrzucić pod Dolce Caffee? - spytałam się, gdy wsiedliśmy do auta.

- Pewnie. Jesteś umówiona z Gabe czy z blondynem?

- Gabe. - odparłam i zaczęłam się śmiać. Chciałam zobaczyć się z Niallem jednak wyjechał on wraz z resztą do Irlandii na promowanie płyty. Po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy pod kawiarnię i pożegnałam się z tatą. Gdy weszłam do środka od razu poznałam przyjaciółkę, która siedziała w kącie.

- Gabe!- krzyknęłam.

- Faye!- dziewczyna również wrzasnęła i pobiegła w moją stronę. Niestety żadna z nas nie zauważyła, że podłoga była dopiero co myta i upadłyśmy.

- Tęskniłam, wiesz?- powiedziała brunetka.

- Ja też. - odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę stolika. Mimo, że rozmawiałyśmy prawie każdego dnia czułam się jakbym nie gadała z nią od lat. Po dwudziestu minutach wiedziałam wszystko o tym co się działo, co jak co ale dziewczyna mówiła naprawdę szybko i nie jeden raper mógłby jej pozazdrościć.

- Uff, skończyłam.- uśmiechnęła się i upiła łyk shake'a.

- Co z Danielle? - spytałam jednak widząc minę koleżanki zrozumiałam, że nie jest za dobrze.

- Wiesz ona nie chce tego po sobie pokazać ale jest coraz gorzej. Przed wyjazdem Liam poprosił mnie abym ją pilnowała i to robię, nawet nie wiedziałam że mogę się do niej tak przywiązać.

- Ale nie zaczęła leczenia?

- Nie. W sumie to ją rozumiem. Jeżeli byłabym na jej miejscu też nie chciałabym spędzać ostatnich miesięcy w szpitalu ale z ludźmi, których kocham. - odparła i szybko zmieniła temat.- Prawie bym zapomniała. Crystal jest w ciąży z Harrym ale nie naszym!- po chwili zaczęła się konwersacja na ten temat.

- Gabe chcę ci coś powiedzieć i w sumie próbuję to zrobić od dłuższego czasu ale mi nie wychodzi.

- Mogłaś mi powiedzieć żebym tyle nie gadała i dała ci dojść do słowa. - uśmiechnęła się.- Widzisz znowu ci przerwałam.- w tym momencie wybuchłam śmiechem jednak szybko się opanowałam i kontynuowałam.

- Bo widzisz ja spotykam się z Niallem.

- Wiem.! I chciałabym ci pogratulować, więc żyjcie długo i szczęśliwie. - ostatnią część wykrzyczała i wszyscy się na nas spojrzeli.

- Skąd to wiesz?- byłam zdziwiona, ponieważ blondyn jeszcze wczoraj mówił, że nikomu nie powiedział.

- Ale nie wygadasz się?- spytała, a ja pokręciłam głową.- Wczoraj do mnie zadzwonił i spytał się co spodobałoby się dziewczynie. Nie mogłam mu od razu powiedzieć no bo nie wiedziałam jaka ona jest, więc zaczął mi ją opisywać no i wyszło, że to ty.

- Ale po co chciał to wiedzieć?

- Tajemnica. - odpowiedziała i uśmiechnęła się.



Gabrysia



Po spotkaniu z Faye udałam się w stronę pobliskiego sklepu żeby kupić coś do jedzenia na kolację. Gdy weszłam do środka zadzwonił mój telefon.

- Hej.- zaczęłam.

- Czeeeść. - odezwał się Harry. Mimo tego co się ostatnio pomiędzy nami działo postanowiliśmy poczekać ze związkiem.

- Czy ty właśnie nie powinieneś śpiewać dla fanek?

- Jeżeli chcesz mogę zaśpiewać dla ciebie.

- Wiesz co na razie mam jeszcze dobry słuch i nie chcę żeby ta sytuacja za szybko się zmieniła. - zaśmiałam się.

- Gabe jak wiesz za dwa dni wracamy i mam do ciebie pytanie. - zaciął się i zapanowała cisza.

- Żyjesz jeszcze? - spytałam.

- Tak. - odpowiedział.

- O co chciałeś się spytać.

- Czy byś ze mną gdzieś nie poszła.

- Chętnie ale tym razem ty wybierasz miejsce. - odparłam i spojrzałam na ekran telefonu gdzie wyświetliło się oczekujące połączenie. - Harry przepraszam ale muszę kończyć. Pozdrów wszystkich. - nie poczekałam na odpowiedź i natychmiast się rozłączyłam.

- Cześć młoda. - odezwał się Paweł.

- Hej.

- Sory, że przeszkadzam ale mogłabyś mi przesłać sms nowy numer Hanki?

- A po co ci on?

- No bo przyjechała do Londynu i chciałbym się z nią spotkać.- powiedział jakby było to coś oczywistego.

- Jak to przyjechała do Londynu?

- Nie wiedziałaś? Widziałem ją dzisiaj jak jechałem autem.

- Pewnie zaraz ci wyślę. - odpowiedziałam obojętnie.



Danielle



Siedziałam w parku i oglądałam rodziców bawiących się z dziećmi. "Szkoda, że nie będzie mi dane być matką" pomyślałam i objęłam się ramionami. Wyciągnęłam z torby list i postanowiłam go dokończyć, gdy zaczęłam pisać ostatnie zdanie poczułam wibrację w telefonie. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie zrobione przed tygodniem gdy wraz z Gabe chodziłyśmy po sklepach i przebierałyśmy za sławne osoby. Wiedziałam, że Liam poprosił ją o pilnowanie mnie jednak nie miałam mu tego za złe, ponieważ wyjątkowo lubiłam spędzać z nią czas. Była wiecznie uśmiechnięta i była niepoprawną optymistką i jako jedyna nie pytała się mnie co krok jak się czuję.

- Co u Faye. - zaczęłam.

- Dobrze. Przepraszam, że ci przeszkadzam ale właśnie dowiedziałam się, że moja starsza siostra jest w Londynie i nawet nie chciało jej się zadzwonić. - słyszałam smutek w jej głosie. Wiedziałam również jakie miała stosunki z Hanią przez te wszystkie lata. Próbowałam ją pocieszyć ale ta szybko zmieniła temat.

- Ciekawe jakim problemem dr. Glentar podzieli się ze mną dzisiaj. - słysząc to nie mogłam powstrzymać śmiechu. Kobieta o której mówiła Gabe była jej psychologiem, który na każdej sesji opowiadał o swoim życiu i problemach z teściową. Podniosłam się z ławki i miałam zamiar odpowiedzieć jednak nagle poczułam mocny ból w okolicach brzucha i upadłam puszczając telefon.


Miał być dopiero w poniedziałek ale co tam. Kolejny nie wiem kiedy, ponieważ to ostatni tydzień kiedy mogę podciągnąć się z ocenami ;]
Mam nadzieję, że podoba się wam. Nudnawy ;c
Dziękuję za komentarze i wejścia ♥♥
Przy okazji oglądacie euro? Miłego weekendu

czwartek, 7 czerwca 2012

Trzynaście


Gabrysia



Blondynka od razu wyleciała z mieszkania, a mój kuzyn powoli osunął się na podłogę.

- Bartek ja... - przerwał mi.

- Nie Gabrysia, bądź ten jeden raz cicho. Powiesz mi, że ci przykro?! Nie chcę o tym rozmawiać i chcę zostać sam, wyjdź.

- Nie mów tak!- krzyknęłam.

- Nie słyszałaś!? Wynocha.- powiedział i lekko mnie popchnął. Nic nie powiedziałam i pokierowałam się w stronę wyjścia. Będąc na korytarzu usłyszałam jak kuzyn mnie woła jednak w żaden sposób nie zareagowałam. Gdy wyszłam z budynku wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Harryego.

- Haloo?- w telefonie usłyszałam Louisa.

- Daj mi go!- powiedziałam stanowczo.

- Gabe, coś się stało?

- Po prostu daj mi Hazze. - przez chwilę panowała pustka ale nagle odezwał się loczek.

- Cześć piękna, podobno się dzisiaj widzimy.- odezwał się pierwszy.

- Styles za kogo ty się uważasz?! Rozumiem wszystko ale to! Jak mogłeś się przespać z dziewczyną swojego przyjaciela? - wrzasnęłam.

- Co ty do mnie mówisz?

- Co?! I ty się mnie jeszcze pytasz. No dobrze, a więc przypomnę ci. Zrobiłeś Crystal dziecko. - Gabe posłuchaj...- przerwałam mu.

- Nie Harry to ty posłuchaj, myślałam że jesteś w porządku ale najwidoczniej się myliłam. - powiedziałam i rozłączyłam się. Ruszyłam przed siebie aż w końcu doszłam do jakiejś kawiarenki. Postanowiłam usiąść i zastanowić się nad wszystkim.

- Ok, a więc to chyba ten czas kiedy trzeba sobie wszystko poukładać.- zaczęłam gadać sama do siebie. - Jestem w Londynie i zamiast świetnie się bawić ciągle coś się psuje. Wniosek: trzeba wszystko zmienić. Po pierwsze Faye jest moją przyjaciółka ale wyjechała i wraca za dwa tygodnie. Oprócz tego chyba pomiędzy nią, a Niallem coś jest. - uśmiechnęłam się na myśl o tym.- Po drugie życie mojego kuzyna się psuje. Na rozwód jego rodziców nic nie poradzę ale mogę coś zrobić z problemami z dziewczynami. Do Crystal już nie wróci ale muszę mu pomóc żeby się nie załamał. Po trzecie- moje uczucia w stosunku do całej piątki chłopaków. Liam - dobry kolega, Niall - tak samo, Harry - na chwilę obecną go nie znoszę, Zayn - jest dla mnie jak starszy brat no i na koniec Louis...- przy tym imieniu zatrzymałam się na dłuższą chwilę, ponieważ nie wiedziałam co powiedzieć. Dopiero po chwili zorientowałam się, że dzwoni mi telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Faye.

- Hej! Jak tam na Malcie?- zapytałam pierwsza.

- No w sumie całkiem nieźle, oprócz tego że tata cały dzień spędza na karaoke. - przyjaciółka zaśmiała się.- A jak w Londynie.

- Wszystko się pogmatwało. W skrócie Crystal będzie mieć dziecko z Harrym, a ja robię rachunek sumienia.

- Co?!

- Dokładnie to co usłyszałaś. - rozmowa trwała jeszcze kilka minut ale Faye musiała kończyć bo była pora obiadu. Zapłaciłam za kawę i poszłam w stronę apartamentu, gdy dochodziłam do mieszkania po raz  kolejny tego dnia usłyszałam wrzaski tym razem należały one do Bartka, Zayna, Harryego i Louisa. Weszłam do środka i od razu upadłam, ponieważ wpadł na mnie Hazza, na którego zaraz rzucił się mój kuzyn.

- Auu.- krzyknęłam i chłopcy na chwilę przestali.

- Bartek ile ja ci mam razy mówić, że nie spałem z Crystal!- krzyknął leżący koło mnie chłopak.

- Ona mówi coś innego.- odezwałam się.

- Słuchajcie tak tego nie załatwimy, może powinniśmy usiąść i pogadać. Bartek spójrz na Gabi, czy w ostatnim czasie nie przeżyła za dużo?- odezwał się Zayn, a chłopak spojrzał na mnie.

- Dobrze. - odparł i udał się do salonu. Miałam zamiar się podnieść, gdy ktoś podał mi rękę, był to loczek.

- Poradzę sobie sama.

- Gabe, proszę cię. - zaczął jednak ja zignorowałam go. Gdy wszyscy siedli zaczęła się dyskusja, co chwilę z pomocą chłopków musiałam uspokajać Bartka, który chciał rzucić się na Hazze.

- Ile razy mam wam powtarzać, że z nią nie spałem, ja jej nawet nie lubię. - powiedział Harry jednak widząc nasze miny wstał i wybiegł z apartamentu. Nastała krępująca cisza.

- A co jeżeli Crystal kłamie?- zaczęłam niepewnie.

- Daj spokój, znam go dłużej niż ty i wiem...- powiedział Lou jednak mu przerwałam.

- Może znasz go dłużej ale jaki sens ma udawanie. - powiedziałam i pobiegłam za chłopakiem. Mimo, że od wczoraj byłam na niego wściekła coś w głębi kazało mi to zrobić. Dogoniłam go dopiero po kilkunastu minutach.

- Harry, zaczekaj. - krzyknęłam i chłopak się obrócił.

- Czego ode mnie chcesz? - powiedział przez łzy.- Przecież wy wiecie lepiej z kim sypiam, a z kim nie.

- Ja ci wierzę. - wyszeptałam i spojrzałam mu głęboko w oczy.

- Co?

- Wierzę ci. Od początku nie lubiłam Crystal. - zaśmiałam się. - Myślałam, że mówiłeś o niej wtedy w szpitalu dlatego tak łatwo cię osądziłam.

- Kiedy w szpitalu?- zapytał.

- Wczoraj mówiłeś, że chodzisz z najpiękniejszą dziewczyną na świecie.- powiedziałam i mimowolnie spłynęła mi łza.

- Gabe to nie tak. Ja nie mam dziewczyny.

- Nie rozumiem, wczoraj mówiłeś...

- Powiedziałem to, ponieważ myślałem, że tak będzie łatwiej. Zrozum, że ja nie wiem co do ciebie czuję i przyjaźń byłaby łatwiejsza. Ciągle ranię osoby na których mi zależy, a nie darowałbym sobie gdybym tobie to zrobił. Zresztą sama powiedziałaś, że do mnie nic nie czujesz. - powiedział.



Harry



Nie mogłem uwierzyć, że to z siebie wydusiłem. Przez kilka chwil staliśmy i patrzyliśmy na siebie. Już miałem odchodzić gdy zaczęły spadać na mnie pierwsze krople deszczu jednak dziewczyna objęła mnie i pocałowała, nie czekałem długo i odwzajemniłem jej pocałunek.



Chyba za dużo filmów się naoglądałam. Mimo, że miał być dopiero w weekend postanowiłam dodać go dzisiaj, szaleństwo. Może wam się niepodobać jednak w następnym rozdziale wytłumaczę wszystko co ma związek z Crystal.
Macie pytania, pytajcie ♥!
Dziękuję wam jesteście kochani.
Miłego euro wam  życzę i zapraszam do komentowania.

środa, 6 czerwca 2012

Dwanaście


Gabrysia



- A jednak to ja. - wyszczerzył się i przytulił mnie, od razu odwzajemniłam

  uścisk. - Przepraszam, że nie dzwoniłem.

- Ja też przepraszam ale co ty tu robisz?- spytałam zaciekawiona.

- Miałem cię spytać o to samo.

- Byłam pierwsza. - uśmiechnęłam się i dałam chłopakowi kuksańca.

- Nie mogłem zostać u nas w domu, za dużo wspomnień i bólu. Postanowiłem, więc wyjechać i jakoś padło na Londyn. A teraz jestem tu po wyniki badań, a ty?- W kilka godzin streściłam Pawłowi ostatni rok. Byłam przeszczęśliwa, że go zobaczyłam, to dzięki niemu i Hance poznałam Julię. Gdy byli młodsi byli parą, a że ja byłam młodszą siostrą Hani, a Julka młodszą siostrą Pawła zaprzyjaźniłyśmy się.

- A co u siostry? - dopytywał.

- W sumie to nic nowego.- porozmawialiśmy chwilę i pożegnaliśmy się, gdy mój przyjaciel wychodził wpadł na Harrego.

- Kto to był?- spytał Hazza.

- Nie wiesz, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?

- Piekielnie to ja jestem urodziwy. - odparł, a ja zaśmiałam się. - No co nie mam racji? Gdyby to nie była prawda nie umawiałbym się z najpiękniejszą dziewczyną na świecie.- na tą wiadomość nie byłam przygotowana.

- Masz dziewczynę?- spytałam dławiąc się. Nie wiedziałam co myśleć, jeszcze kilka dni temu pocałował mnie, a teraz prowadzał się z nową laską ale cóż Danielle mnie uprzedzała.

- No tak jakby. Gabe ale ja chciałem z tobą poważnie porozmawiać o tym co stało się kilka dni temu. - zaczął.- Nie wiem dlaczego to zrobiłem ale uświadomiło mi to, że traktuję cię jak siostrę - ładną ale siostrę.

- Ufff. - odetchnęłam z ulgą.

- Co taka reakcja? Myślałem, że tu zaczniesz płakać, że boski Styles nie chce z tobą chodzić.

- Hahaha, jasne już rozpaczam. Harry prawda jest taka, że ty dla mnie też jesteś przyjacielem i nikim więcej, co nie oznacza, że nie kocham cię jak brata.

- Czyli wszystko jasne. Przyjaźń? - zaproponował.

- Przyjaźń. - odparłam i po chwili leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy film.



Faye



- Drodzy uczniowie rok szkolny 2011/2012 uważam oficjalnie za skończony. - krzyknął dyrektor i wszyscy zaczęli skakać ze szczęścia. Gdy akademia dobiegła końca wszyscy udali się do domów, a ja po drodze wstąpiłam do szpitala.

Wchodząc do sali zauważyłam, że Gabe siedzi skulona i płacze.

- Gabrysia, co się stało?- spytałam ale dziewczyna szybko otarła łzy i uśmiechnęła się.

- Nic. Uczę się płakać na zawołanie.

- A tak na serio?- podeszłam i usiadłam na łóżku. Brunetka zakryła dłońmi twarz i znowu się rozpłakała. - Ciii, spokojnie. Czy ty w ogóle spałaś? - zapytałam, ponieważ zobaczyłam gigantyczne worki pod oczami.

- Nie.

- Dobrze, a teraz uspokój się i wyjaśnij mi wszystko. - dziewczyna w kilka minut doszła do siebie.

- Dlaczego ty tak często widzisz jak płaczę?- zaśmiała się.- Faye ale musisz obiecać, że nikomu nie powiesz.- pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. - Widzisz zeszły piątek spędziłam z Harrym, dobrze się bawiliśmy i ogólnie było fajnie. Ale gdy mnie odprowadził pod dom pocałował mnie.- ta wiadomość była dla mnie nie małym zaskoczeniem.

- Pocałował cię?- krzyknęłam,  a przyjaciółka uciszyła mnie.

- Tak i był to mój pierwszy raz. Nie wiem czy coś do niego poczułam ale stał się dla mnie ważną osobą, a teraz przychodzi jakby nigdy nic i mówi, że ma dziewczynę, a ten pocałunek był jakby eksperymentem. Faye ja nie wiem co się ze mną dzieje! Nie wiem jakie emocje we mnie siedzą i ogólnie nic nie wiem.

- Gabe nie znam ich dłużej niż ty i naprawdę nie wiem co powinnam powiedzieć. Mówienie żebyś o tym nie myślała jest bez sensu. - rozmawiałyśmy dłuższą chwilę lecz spojrzałam na zegarek i zorientowałam się, że najwyższy czas wychodzić.

- To jak spędzasz wakacje?- spytała mnie przyjaciółka.

- Jadę na dwa tygodnie na Maltę. Trzymaj się. - przytuliłam dziewczynę i wyszłam ze szpitala. Po chwili ktoś zasłonił ręką moje oczy i objął mnie od tyłu.

- Cześć. - usłyszałam irlandzki akcent.- Powiedziałaś jej?

- Jeszcze nie, a ty chłopakom?- spytałam.

- Też nie. - odpowiedział i spojrzał mi głęboko w oczy poczym mnie pocałował.



Gabrysia



Ostatni tydzień był okropny. Mimo wizyt chłopaków w szpitalu czułam się obco, do tego dochodziła codzienna godzinna sesja z jakąś wariatką, która zamiast mi pomóc mówiła o swoich problemach.

Dzisiaj miałam wyjść ze szpitala. Gdy wróciłam z wypisem do sali usłyszałam dźwięk dzwonka.

- Hej Danielle. - powiedziałam.

- Hej, Gabe będziesz dzisiaj u chłopaków?- zapytała, słyszałam szczęście w jej głosie, które było spowodowane tym, że pogodziła się ze swoim chłopakiem.

- Pewnie, że tak.

- To dobrze, jakoś nudno bez ciebie.

- Przepraszam ale muszę kończyć bo za chwilę mi taxi odjedzie.

- Nie masz za co przepraszać, do zobaczenia. - powiedziała i rozłączyła się. Gdy podniosłam się z łóżka zobaczyłam Lou, który stał w drzwiach.

- Hej, a ty co tu robisz?- byłam zdziwiona.

- Przyjechałem po ciebie.- odparł i uśmiechnął się.

- Wow, nie napadły cię jeszcze fanki.- zaśmiałam się.

- Gabe, prawdę mówiąc to nie mnie najczęściej napadają.

- No dziękuję. - szczerze byłam szczęśliwa, że nie wracałam sama i miałam towarzysza.

  Po kilkunastu minutach byłam pod domem i pożegnałam się z przyjacielem. Gdy dochodziłam pod mieszkanie usłyszałam wrzaski, natychmiast weszłam do środka gdzie stał Bartek, który krzyczał na Crystal.

- Co się tu dzieje?!- krzyknęłam i przerwałam kłótnię.

- Crystal jest w ciąży.- również krzyknął mój kuzyn, a ja spojrzałam na dziewczynę, która była zalana łzami.

- No to gratuluję. - powiedziałam i dodałam po cichu.- Chyba.

- Widzisz Gabrysia, problem jest taki, że to nie ja jestem ojcem, ponieważ nie mogę mieć dzieci.

- Bartek ja nie chciałam, przepraszam.- powiedziała blondynka, z której zaczęła spływać tapeta.

- W takim razie kto jest ojcem?- spytałam, ponieważ słowa chłopaka mnie zdziwiły.

- Harry. - wyszeptała dziewczyna.

Paweł - 20 lat.

Starszy brat Juli, który nie zginął w wypadku, ponieważ nie brał w nim udziału.
Gabrysia dla niego zawsze była jak młodsza siostra.
Szalony i tajemniczy.






Przepraszam was, że ten rozdział jest taki se. To chyba przez brak weny. Postanowiłam, że muszę przemyśleć dalsze losy bohaterów i kolejny rozdział najszybciej będzie w niedzielę.

Czy uważacie, że ta historia staje się coraz bardziej nudna i ciężko się ją czyta?  

Odpowiedz w komentarzu. Miłego długiego weekendu. ;)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Jedenaście


Gabrysia

Lekko otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że nie wiem co się stało i gdzie się znajduję. Po chwili widząc różne urządzenia doszłam do wniosku, że jestem w szpitalu, a ostatnią rzeczą jaką pamiętałam była Julka, kanapa i ból.
"Świetnie znowu alkohol się mną zabawił" pomyślałam na myśl o nieżyjącej przyjaciółce.
Mimo zmęczenia podniosłam się i usiadłam na łóżku, spojrzałam przez okno i zorientowałam się, że dopiero świta. Postanowiłam znaleźć jakiegoś lekarza bądź pielęgniarkę aby dowiedzieć się co dokładnie mi się stało.
Korytarz był pusty, dopiero po kilku minutach znalazłam się przy pomieszczeniu, w którym dostrzegłam starszą kobietę ubraną w biały uniform.
- Dzień dobry, przepraszam ale ja niezbyt wiem co się dzieję.- zaczęłam niepewnie.
- Znowu ktoś uciekł z oddziału psychiatrycznego. - mruknęła na tyle głośno, że zdołałam usłyszeć.- Chodź Skarbie zaprowadzę cię do pokoju.
- Nie!- powiedziałam stanowczo.- Chodzi o to, że dopiero co się obudziłam i nie wiem dlaczego tu trafiłam.
- Który pokój?- spytała, niestety nie znałam odpowiedzi na to pytanie.- Imię, nazwisko, cokolwiek?
- Gabriela Welnikowska. - pielęgniarka słysząc moje nazwisko natychmiast kazała mi usiąść i pobiegła do lekarza, po chwili do pokoju wszedł stosunkowo młody mężczyzna.
- Może mi pan powiedzieć, co tu się dzieje?- zaczęłam.
- Oczywiście Gabrysiu ale najpierw pozwól, że zapytam cię o samopoczucie.
- Czuję się dobrze.
- Boli cię głowa, masz mdłości?
- Nie i jeszcze raz nie. Teraz moja kolej. Co mi się stało?
- Trzy dni temu przywiózł cię jakiś chłopak.- zaczął przeglądać swoje papiery.- Louis Tomlinson. Zraniłaś się w głowę co doprowadziło do jej rozcięcia. Na szczęście nie było to nic poważnego ale konieczna była operacja aby powstrzymać krwotok. Następnie zapadłaś w śpiączkę, jak widać nie za długą.
- Trzy dni?- byłam zdziwiona, ponieważ zdawało mi się jakbym spała tylko przez kilka godzin.
- Tak, w tym czasie przyjechał twój kuzyn, który z tego co mnie poinformowano pełni funkcję twojego prawnego opiekuna. To nie wszystko. Gdy do nas przyjechałaś byłaś pijana w związku z czym musisz odbyć przymusową terapię.
- Czyli zamkniecie mnie z alkoholikami na kilka miesięcy?- odparłam zirytowana.
- Nie wiemy czy był to twój pierwszy raz czy któryś z kolei. Od twojego przyjaciela wiemy, że w sobotę była rocznica śmierci twojej przyjaciółki. Teraz wróć do pokoju i odpocznij.
- Jasne. - odpowiedziałam i zamiast do pokoju pokierowałam się w stronę bufetu.

Faye

Ostatnie dni spędzałam razem z Niallem w szpitalu u Gabe. Nikt nie wiedział kiedy się obudzi.
- Faye wstałaś już?- zapytał się tata, który stanął w drzwiach mojego pokoju.
- Mhm.- pokiwałam głową.
- Mama chce się z tobą pożegnać.
- Może ja nie chcę? - odparłam. Dzisiaj miała wyjechać do Paryża w poszukiwaniu mieszkania, a dopiero za dwa tygodnie wrócić po Sophie. Miałam do niej pretensje o to, że nie walczyła o mnie. Ogólnie nie rozumiałam jak rodzice mogą dzielić się dziećmi. Biorą to, które kochają bardziej? A może te, które sprawia mniej problemów?
- Kochanie to twoja matka.
- Zaraz zejdę. - odpowiedziałam i odprowadziłam tatę do drzwi. Po chwili usłyszałam dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Bartka.
- No?- zaczęłam niechętnie.
- Gabe się obudziła. Za trzydzieści minut jestem umówiony z chłopakami żeby do niej pojechać.
- To świetnie.- krzyknęłam do telefonu.- Oczywiście zabieram się z wami, a wiesz jak się czuje?
- Z tego co mówił lekarz, od razu wyraziła swoje niezadowolenie z terapii.- mówił w sarkastyczny sposób chłopak.
- Cała Gabrysia.- pogadaliśmy jeszcze kilka minut po czym każde z nas postanowiło się przygotować do wyjścia. Po dwudziestu minutach byłam gotowa jednak stwierdziłam, że śniadanie zjem później.
Już miałam wychodzić gdy pry drzwiach zatrzymała mnie mama.
- Gdzie idziesz? - spytała.
- Do Gabe, wreszcie się obudziła.- odparłam bez większego uczucia.
- Cieszę się, że wreszcie masz przyjaciółkę. To co chyba czas się pożegnać. - chciała mnie przytulić ale ja się wyrwałam.
- Miłego, nowego życia. Cześć. - odparłam i ruszyłam na podjazd gdzie stało już auto chłopców.

Harry

Gdy wreszcie dojechaliśmy do szpitala czekałem tylko na moment aż zobaczę Gabrysię. W ciągu ostatnich kilku dni bałem się, że nie będę miał już możliwości tego zrobić.
Niestety okazało się, że pokój jest pusty.
- O co tu chodzi?- spytała się blondynka.
- Szczerze nie wiem. - po chwili rozpoczęła się dyskusja na temat tego gdzie może podziewać się dziewczyna.
- Ekhem. - usłyszałem i gdy obróciłem się zobaczyłem roześmianą brunetkę, właśnie na ten moment czekałem. Wszyscy się na nią rzuciliśmy.
- Auuuu, puśćcie mnie, bo mnie udusicie. - powiedziała. Rozmawialiśmy chwilę lecz każdy musiał wracać do domu, przy okazji dowiedziałem się, że Gabe za tydzień może do nas wrócić.
- Wrócę wieczorem.- szepnąłem jej na ucho i pocałowałem w policzek.
- Czekam. - powiedziała poczym podeszła do Louisa i coś mu powiedziała, chłopak uśmiechnął się i pokiwał twierdząco głową. Gdy wyszliśmy nie wytrzymałem i zapytałem się przyjaciela.
- Co ci powiedziała?
- Tajemnica. - odparł i pokazał mi język.

Gabrysia

Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała porozmawiać z Harrym o tym co pomiędzy nami zaszło dlatego zgodziłam się aby przyszedł do mnie.
W tym momencie zastanawiałam się co czuję. Przecież nawet dobrze go nie znałam, a sama Danielle ostrzegała mnie przed nim mówiąc, że zarywa do każdej.
Tuż przed wyjściem poprosiłam Lou o drobną przysługę, wtedy to ujrzałam minę Hazzy i miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ponieważ zawsze reagowałam tak gdy widziałam, że jest zdenerwowany, w tym przypadku nawet nie wiedziałam czym.
" Boże ale ja jestem spragniona" pomyślałam i udałam się do automatu. Po drodze wpadłam na kogoś i przewróciłam się.
- Sory. - usłyszałam męski głos poczym chłopak podał mi rękę. Gdy podniosłam się chciałam zobaczyć kim jest osoba na którą wpadłam i wtedy ujrzałam tak dobrze znane mi rysy twarzy i oczy, które wryły mi się w pamięć.
- O boże, to nie możesz być ty. - szepnęłam, a on się uśmiechnął. 


Przepraszam za ten rozdział bo jest beznadziejny. 
Co do tego z kim będzie Gabe - sama tego nie wiem i dlatego chcę pokazać jej więź z każdym z chłopaków. Pewnie w końcu kogoś wybierze, kogoś kogo polubi bardziej. ♥
Haha. dobra ja jeszcze raz dziękuję za wejścia i komentarze. 
Jesteście najlepsi.

sobota, 2 czerwca 2012

Dziesięć.


Harry

Gdy wreszcie się od niej oderwałem nie byłem w stanie wykrztusić ani słowa.
- Ja powinnam już chyba iść, dobranoc.- powiedziała Gabrysia i weszła do budynku.
Przez drogę powrotną dręczyło mnie jedno pytanie „dlaczego to zrobiłem?”
Gdy wreszcie doszedłem do domu udałem się do salonu gdzie siedział Lou.
- Hej, gdzie byłeś?- zapytał mnie przyjaciel.
- Spotkałem się z Gabe.- odparłem i usiadłem na kanapie. Towarzysz zauważył moją minę i zapytał.
- Harry coś się stało.
- Nie to znaczy tak, w sumie to nie wiem.- zakryłem dłońmi twarz.- Pocałowałem ją.- dokończyłem.
- Gabrysię?- powiedział z niedowierzaniem.- Nigdy nie mówiłeś, że coś do niej czujesz.
- Louis ja naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje. Gabi jest ładna ale nigdy nie miałem potrzeby żeby ją poderwać, a potem rzucić jak to robię z innymi. Sam jej uśmiech sprawia, że jestem szczęśliwy, a gdy się smuci mam ochotę wziąć jej ból na siebie tylko po to żeby znowu się uśmiechnęła.- powiedziałem.
- Chyba się zak…- nie zdążył skończyć, ponieważ w tym momencie do pokoju wleciał Zayn.- Ok, jestem zmęczony i chyba pójdę się już położyć.
- Jasne, ja też już pójdę.- powiedziałem i poszedłem w kierunku schodów, usłyszałem tylko słowa Zayn’a.
- Nie, wcale się nie obraziłem.

Louis.

Nie wiem dlaczego ale słowa przyjaciela wyjątkowo mnie zabolały. Od razu w głowie pojawił mi się obraz niskiej brunetki, która podaje mi rękę i mówi, że nie jest księżniczką. Uśmiechnąłem się.
Po chwili zacząłem analizować swoje życie, związek z Eleonor, który zaczyna się walić, choroba mojej przyjaciółki oraz coraz gorsze stosunki z Harrym.
- Weź się w garść.- mruknąłem do siebie. Postanowiłem zmienić coś w swoim życiu i wybrałem numer swojej dziewczyny.
- No cześć skarbie. – przez głośnik rozległ się tak dobrze znany mi głos.
- Hej, mogłabyś się ze mną spotkać?
- Teraz? Przecież dopiero co wróciliśmy z kina.
- Proszę to dla mnie ważne.
- Skoro tak ci zależy to nie ma problemu, tylko gdzie?
- W parku.
- Lou mógłbyś być bardziej konkretny, w Londynie jest kilka parków.
- W naszym.- powiedziałem po czym pożegnałem się z dziewczyną. Postanowiłem wyjść przez okno, ponieważ w ten sposób uniknę zbędnych pytań. Po około piętnastu minutach doszedłem na miejsce i ujrzałem El, która siedziała na ławce.
- Możesz mi powiedzieć co się stało?- spytał wyraźnie zirytowana.


- Chodzi o nas Eleonor, ja nie mogę już udawać.
- Nie rozumiem.
- Gdy mnie zdradziłaś próbowałem sobie wmówić, że to moja wina, ponieważ nigdy mnie nie było. Gdy ze mną zerwałaś też myślałem, że to moja wina lecz gdy wróciłaś byłem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem.
- No to w takim razie o co chodzi?- dziewczyna przysunęła się do mnie i chciała mnie pocałować jednak ja odsunąłem się od niej.
- Chodzi o to, że nas już nie ma. Ty zawsze wracasz, gdy czegoś potrzebujesz. Chciałem spróbować jeszcze raz i zacząć od nowa jednak już nic nie czuję i nie chcę okłamywać ani siebie ani ciebie.
- Czy ty właśnie ze mną zrywasz?- krzyknęła.
- Tak Eleonor, zrywam z tobą.

Gabrysia

Gdy wstałam na drugi dzień czułam się wyraźnie zdołowana, a było to spowodowane tym, że nie do końca byłam pewna tego co zaszło ubiegłego wieczoru oraz dzisiaj mijała pierwsza rocznica śmierci mojej przyjaciółki.
Poszłam do kuchni i zobaczyłam karteczkę, na której pisało „ Pojechałem z Crystal do Brighton. Wrócę we wtorek. Baw się dobrze i nie baluj za bardzo. Bartek.”
Zrobiłam sobie śniadanie i wróciłam do swojego pokoju. Postanowiłam wejść na facebooka, którego dawno już nie odwiedzałam.
Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy było zdjęcie wysokiej dziewczyny, a nazwa jej profilu brzmiała Julka Rosnowicka. Kliknęłam na zdjęcie i znalazłam się na stronie profilowej mojej koleżanki. Widząc tak dobrze znane mi zdjęcie rozpłakałam się, mimo że dziewczyna nie żyła od roku jej konto nie zostało usunięte.
Zjechałam trochę niżej aby zobaczyć komentarze.
Jul. Tak bardzo nam ciebie brakuje. Mam nadzieję, że jest tam ci dobrze. ~ Ola Wiosna.
Nie mogę uwierzyć, że to już rok. Nigdy nie zapomnę twojej uśmiechniętej twarzy ~ Michał Kryk.
Tęsknię kochanie. Nikt mi ciebie nie zastąpi [*]~Szymon Bakuła.
Postanowiłam również dodać komentarz.
Tęsknie i nie wiem jak tam na górze z tobą wytrzymują. Mam nadzieję, że jesteś ze mnie dumna. Kocham cię ♥~ Gabrysia Welnikowska.
Trzasnęłam ekranem laptopa i rozpłakałam się na dobre. Ledwo się trzymałam i wiedziałam, że tylko jedna rzecz pomoże mi zwalczyć ból. Udałam się do kuchni i zaczęłam przeszukiwać szafki, w końcu znalazłam litrową flaszkę wódki.
- Witaj przyjaciółko.- powiedziałam.

5 h i butelkę później.

- Show must go on! – wydzierałam się do pustej butelki, która służyła mi za mikrofon. Od kilku godzin tańczyłam na kanapie naprzemiennie pijąc i płacząc.- Show must go on, yeah yeah.! – ledwo trzymałam się na nogach i czułam, że zaraz stracę równowagę.

- Gabe nie rób tego po raz kolejny.- usłyszałam za sobą głos i obróciłam się. Zobaczyłam ją. Na środku pokoju zobaczyłam Julkę, która stała ze zmartwioną miną.
- Julka? – spytałam.- Co ty tutaj robisz?
- Martwię się o ciebie. Nie powinnaś znowu pić.
- To tylko jedna butelka.-zaprotestowałam- Ja za tobą tak bardzo tęsknie, chciałabym cię przytulić i powygłupiać się.
- Ja też za tobą tęsknie ale musisz żyć dalej. Wiedz, że jestem z ciebie dumna.- powiedziała.
Chciałam do niej podejść jednak straciłam równowagę, następnie poczułam już tylko ostry ból głowy i straciłam przytomność.

Rok wcześniej.

- Wstaaawaj!- wrzasnęłam i rzuciłam się na Julkę, która ciągle spała.
- Daj mi spokój.- odparła i obróciła się na drugi bok.
- Spoko skoro nie chcesz jechać do Paryża.- powiedziałam po czym dziewczyna od razu wstała.
- Chcę od ciebie odpocząć.- uśmiechnęła się.
- Mama każe ci wstać, a ja chcę spędzić z tobą ostatnie godziny przed wyjazdem.- powiedziałam.
- Ok, pójdę się tylko ubrać.- odpowiedziała i zniknęła za drzwiami. Podniosłam się i usiadłam na wielkim łóżku, mój wzrok powędrował w stronę dwóch zdjęć stojących na szafce nocnej. Pierwsze przedstawiało dwie dziewczynki siedzące na chodniku, a na drugim stała para zakochanych ( Julka i Szymon).
- No to co idziemy na śniadanie?- krzyknęła dziewczyna, gdy wyszła z toalety?
- No pewnie.- odpowiedziałam i ruszyłyśmy na dół. Przez kolejne godziny siedziałyśmy i wygłupiałyśmy się niestety w końcu wybiła godzina druga co oznaczało, że Julka musi już jechać.
- Pamiętaj masz mi coś przywieźć i zadzwoń jak tylko wylądujesz.- powiedziałam, gdy stałyśmy przy taksówce.
- Córa, wsiadaj.- krzyknął tata mojej przyjaciółki.
- Już! Pewnie, że zadzwonię. Będę tęsknić.
- Ja też.- przytuliłam dziewczynę, a następnie patrzyłam jak odjeżdża. Resztę dnia spędziłam chodząc po mieście i robiąc masę zdjęć, martwiło mnie tylko jedno, a mianowicie Jul ani nie zadzwoniła ani nie napisałam.
Około dziesiątej wróciłam do domu i udałam się do dużego pokoju gdzie siedziała moja mama i płakała w rękaw taty.
- Hej ciocia dzwoniła czy już dolecieli?- zapytałam jednak widząc stan mamy szybko dodałam.- Mamo co się stało?
- Kochanie.- zaczął niepewnie tata.- Nie wiem jak ci to powiedzieć. Gdy ciocia i wujek jechali na lotnisko zdarzył się wypadek na autostradzie.
- Coś się im stało?- niemal krzyknęłam.
- Oni nie żyją.- dokończył, a mój świat w tym momencie się skończył.

5 dni później

Dzień pogrzebu mojej najlepszej przyjaciółki i jej rodziców. Długo zastanawiałam się czy pójść czy zostać w domu. Czy jestem w stanie pożegnać się na zawsze z tak bliską mi osobą?
- Gabrysia już czas.- powiedziała Hanka, która stanęła w drzwiach mojego pokoju, a ja pokiwałam głową i wstałam z łóżka.
Cała ceremonia trwała dwie godziny, pogoda była okropna jednak gdy składali trumnę Julki do grobu nagle zza chmur wyłoniło się słońce. Uśmiechnęłam się, ponieważ wiedziałam, że to jej sprawka.
- Mamo ja chcę jeszcze tu trochę zostać, dobrze? – spytałam, gdy żałobnicy zaczęli się rozchodzić.
- Oczywiście ale wróć do domu przed ósmą.- powiedziała i odeszła z tatą. Zostałam sama nad grobem przyjaciółki i jej rodziców.
- Dlaczego?! Jak mogłaś mnie zostawić samą? Jak…- płakałam, gdy ktoś złapał mnie za ramię, okazało się, że był to Szymon- chłopak Julki.
- Czego chcesz?- spytałam.
- Też za nią tęsknię.- odpowiedział i kucnął przy mnie.  Przez dłuższą chwilę żadne z nas nic nie mówiło jedna chłopak wyjął z kieszeni garnituru piersiówkę.
- Musisz pić nawet na cmentarzu?- spytałam z pogardą w głosie.
- To pomaga, spróbuj. – na początku nie chciałam dać się namówić jednak po chwili przełamałam się i wzięłam pierwszy łyk, tak się zaczęło. Przez całe wakacje piłam i paliłam trawkę z Szymonem. Nie było dnia żebym nie chodziła wstawiona, moi rodzice nie chcieli tego zobaczyć, a siostra widząc w jakim jestem stanie wyjechała.
W przedostatni dzień wakacji poszłam na imprezę do Szymona, gdzie załatwiłam się całkowicie, zupełnie nad sobą nie panowałam i postanowiłam pójść na cmentarz, ponieważ zdałam sobie sprawę jak dawno mnie tam nie było.
- Ja ciągle nie wiem co ty widziałaś w tym chłopaku.- mówiłam popijając Malibu.
- Gabe, coś ty z sobą zrobiła. – usłyszałam głos jednak gdy się rozejrzałam nikogo nie było.
- Halo, jest tu ktoś?
- Jestem z tobą cały czas, rozumiesz? Nigdy nie mów, że cię zostawiłam. Nigdy.- po tych słowach zrozumiałam kto do mnie mówi.
- Julcia?
- Gabrysia nie możesz tak skończyć. Życie jest za krótkie i za cenne żeby spędzić je na piciu i ćpaniu.
- Julka, gdzie jesteś .- zaczęłam się wydzierać.
- Jestem  z tobą, teraz i na zawsze.- było to ostatnie zdanie, które usłyszałam. Moja przyjaciółka miała rację musiałam z tym skończyć.

Faye.

Niall tak jak obiecał przyjechał po mnie.
- To gdzie jedziemy?- spytałam.
- Niespodzianka. – wyszczerzył się. Przez kilka minut jechaliśmy w bliżej nie określonym mi kierunku, w końcu dojechaliśmy pod stary budynek, w którym znajdowała się restauracja.
- Wow.- powiedziałam, a chłopak zaczął mnie prowadzić w stronę dachu gdy weszliśmy zobaczyłam stolik, na którym leżało spaghetti.
- To wygląda jak scena z…- zaczęłam.
- Z zakochanego kundla. – dokończył. Przez kilka godzin siedzieliśmy i rozmawialiśmy, w końcu blondyn poprosił mnie do tańca.
- Niall ale ja nie umiem tańczyć.- zaprotestowałam.
- Ja też nie ale Zayn mówił, że to dobry trik. – powiedział jednak szybko zdał sobie sprawę jaką gafę popełnił. Wybuchłam śmiechem.
- Zayn powiedział?- zaczęłam go przedrzeźniać, gdy w końcu chłopak nie wytrzymał i zaczął mnie gonić, po kilku minutach upadliśmy na ziemię.
- Zróbmy tak, że nie polegamy na radach Zayna.- zaproponowałam.
- Jestem za.- odpowiedział i pocałował mnie, niestety nasz pocałunek został przerwany przez dźwięk dzwonka.
- Odbierz. – odpowiedziałam gdy się od niego oderwałam, chłopak pokiwał głową i zaczął rozmowę, po kilku sekundach wyłączył telefon lecz  miał przerażoną minę.
- Co się stało?- próbowałam się dowiedzieć.
- Gabrysia jest w szpitalu z urazem głowy, właśnie ją operują. – powiedział, a ja zamarłam.


Julka - zdjęcie zrobione w ostatnie wakacje Julki, miała 16 lat, gdy zmarła. 



Niestety rozdział nie wyszedł tak jakbym chciała, mam jednak nadzieję, że wam się podoba. 
Rok się kończy i tyle do roboty, uhh.
Proszę o opinie na temat 10 rozdziału ;)
Miłego weekendu.