sobota, 2 czerwca 2012

Dziesięć.


Harry

Gdy wreszcie się od niej oderwałem nie byłem w stanie wykrztusić ani słowa.
- Ja powinnam już chyba iść, dobranoc.- powiedziała Gabrysia i weszła do budynku.
Przez drogę powrotną dręczyło mnie jedno pytanie „dlaczego to zrobiłem?”
Gdy wreszcie doszedłem do domu udałem się do salonu gdzie siedział Lou.
- Hej, gdzie byłeś?- zapytał mnie przyjaciel.
- Spotkałem się z Gabe.- odparłem i usiadłem na kanapie. Towarzysz zauważył moją minę i zapytał.
- Harry coś się stało.
- Nie to znaczy tak, w sumie to nie wiem.- zakryłem dłońmi twarz.- Pocałowałem ją.- dokończyłem.
- Gabrysię?- powiedział z niedowierzaniem.- Nigdy nie mówiłeś, że coś do niej czujesz.
- Louis ja naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje. Gabi jest ładna ale nigdy nie miałem potrzeby żeby ją poderwać, a potem rzucić jak to robię z innymi. Sam jej uśmiech sprawia, że jestem szczęśliwy, a gdy się smuci mam ochotę wziąć jej ból na siebie tylko po to żeby znowu się uśmiechnęła.- powiedziałem.
- Chyba się zak…- nie zdążył skończyć, ponieważ w tym momencie do pokoju wleciał Zayn.- Ok, jestem zmęczony i chyba pójdę się już położyć.
- Jasne, ja też już pójdę.- powiedziałem i poszedłem w kierunku schodów, usłyszałem tylko słowa Zayn’a.
- Nie, wcale się nie obraziłem.

Louis.

Nie wiem dlaczego ale słowa przyjaciela wyjątkowo mnie zabolały. Od razu w głowie pojawił mi się obraz niskiej brunetki, która podaje mi rękę i mówi, że nie jest księżniczką. Uśmiechnąłem się.
Po chwili zacząłem analizować swoje życie, związek z Eleonor, który zaczyna się walić, choroba mojej przyjaciółki oraz coraz gorsze stosunki z Harrym.
- Weź się w garść.- mruknąłem do siebie. Postanowiłem zmienić coś w swoim życiu i wybrałem numer swojej dziewczyny.
- No cześć skarbie. – przez głośnik rozległ się tak dobrze znany mi głos.
- Hej, mogłabyś się ze mną spotkać?
- Teraz? Przecież dopiero co wróciliśmy z kina.
- Proszę to dla mnie ważne.
- Skoro tak ci zależy to nie ma problemu, tylko gdzie?
- W parku.
- Lou mógłbyś być bardziej konkretny, w Londynie jest kilka parków.
- W naszym.- powiedziałem po czym pożegnałem się z dziewczyną. Postanowiłem wyjść przez okno, ponieważ w ten sposób uniknę zbędnych pytań. Po około piętnastu minutach doszedłem na miejsce i ujrzałem El, która siedziała na ławce.
- Możesz mi powiedzieć co się stało?- spytał wyraźnie zirytowana.


- Chodzi o nas Eleonor, ja nie mogę już udawać.
- Nie rozumiem.
- Gdy mnie zdradziłaś próbowałem sobie wmówić, że to moja wina, ponieważ nigdy mnie nie było. Gdy ze mną zerwałaś też myślałem, że to moja wina lecz gdy wróciłaś byłem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem.
- No to w takim razie o co chodzi?- dziewczyna przysunęła się do mnie i chciała mnie pocałować jednak ja odsunąłem się od niej.
- Chodzi o to, że nas już nie ma. Ty zawsze wracasz, gdy czegoś potrzebujesz. Chciałem spróbować jeszcze raz i zacząć od nowa jednak już nic nie czuję i nie chcę okłamywać ani siebie ani ciebie.
- Czy ty właśnie ze mną zrywasz?- krzyknęła.
- Tak Eleonor, zrywam z tobą.

Gabrysia

Gdy wstałam na drugi dzień czułam się wyraźnie zdołowana, a było to spowodowane tym, że nie do końca byłam pewna tego co zaszło ubiegłego wieczoru oraz dzisiaj mijała pierwsza rocznica śmierci mojej przyjaciółki.
Poszłam do kuchni i zobaczyłam karteczkę, na której pisało „ Pojechałem z Crystal do Brighton. Wrócę we wtorek. Baw się dobrze i nie baluj za bardzo. Bartek.”
Zrobiłam sobie śniadanie i wróciłam do swojego pokoju. Postanowiłam wejść na facebooka, którego dawno już nie odwiedzałam.
Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy było zdjęcie wysokiej dziewczyny, a nazwa jej profilu brzmiała Julka Rosnowicka. Kliknęłam na zdjęcie i znalazłam się na stronie profilowej mojej koleżanki. Widząc tak dobrze znane mi zdjęcie rozpłakałam się, mimo że dziewczyna nie żyła od roku jej konto nie zostało usunięte.
Zjechałam trochę niżej aby zobaczyć komentarze.
Jul. Tak bardzo nam ciebie brakuje. Mam nadzieję, że jest tam ci dobrze. ~ Ola Wiosna.
Nie mogę uwierzyć, że to już rok. Nigdy nie zapomnę twojej uśmiechniętej twarzy ~ Michał Kryk.
Tęsknię kochanie. Nikt mi ciebie nie zastąpi [*]~Szymon Bakuła.
Postanowiłam również dodać komentarz.
Tęsknie i nie wiem jak tam na górze z tobą wytrzymują. Mam nadzieję, że jesteś ze mnie dumna. Kocham cię ♥~ Gabrysia Welnikowska.
Trzasnęłam ekranem laptopa i rozpłakałam się na dobre. Ledwo się trzymałam i wiedziałam, że tylko jedna rzecz pomoże mi zwalczyć ból. Udałam się do kuchni i zaczęłam przeszukiwać szafki, w końcu znalazłam litrową flaszkę wódki.
- Witaj przyjaciółko.- powiedziałam.

5 h i butelkę później.

- Show must go on! – wydzierałam się do pustej butelki, która służyła mi za mikrofon. Od kilku godzin tańczyłam na kanapie naprzemiennie pijąc i płacząc.- Show must go on, yeah yeah.! – ledwo trzymałam się na nogach i czułam, że zaraz stracę równowagę.

- Gabe nie rób tego po raz kolejny.- usłyszałam za sobą głos i obróciłam się. Zobaczyłam ją. Na środku pokoju zobaczyłam Julkę, która stała ze zmartwioną miną.
- Julka? – spytałam.- Co ty tutaj robisz?
- Martwię się o ciebie. Nie powinnaś znowu pić.
- To tylko jedna butelka.-zaprotestowałam- Ja za tobą tak bardzo tęsknie, chciałabym cię przytulić i powygłupiać się.
- Ja też za tobą tęsknie ale musisz żyć dalej. Wiedz, że jestem z ciebie dumna.- powiedziała.
Chciałam do niej podejść jednak straciłam równowagę, następnie poczułam już tylko ostry ból głowy i straciłam przytomność.

Rok wcześniej.

- Wstaaawaj!- wrzasnęłam i rzuciłam się na Julkę, która ciągle spała.
- Daj mi spokój.- odparła i obróciła się na drugi bok.
- Spoko skoro nie chcesz jechać do Paryża.- powiedziałam po czym dziewczyna od razu wstała.
- Chcę od ciebie odpocząć.- uśmiechnęła się.
- Mama każe ci wstać, a ja chcę spędzić z tobą ostatnie godziny przed wyjazdem.- powiedziałam.
- Ok, pójdę się tylko ubrać.- odpowiedziała i zniknęła za drzwiami. Podniosłam się i usiadłam na wielkim łóżku, mój wzrok powędrował w stronę dwóch zdjęć stojących na szafce nocnej. Pierwsze przedstawiało dwie dziewczynki siedzące na chodniku, a na drugim stała para zakochanych ( Julka i Szymon).
- No to co idziemy na śniadanie?- krzyknęła dziewczyna, gdy wyszła z toalety?
- No pewnie.- odpowiedziałam i ruszyłyśmy na dół. Przez kolejne godziny siedziałyśmy i wygłupiałyśmy się niestety w końcu wybiła godzina druga co oznaczało, że Julka musi już jechać.
- Pamiętaj masz mi coś przywieźć i zadzwoń jak tylko wylądujesz.- powiedziałam, gdy stałyśmy przy taksówce.
- Córa, wsiadaj.- krzyknął tata mojej przyjaciółki.
- Już! Pewnie, że zadzwonię. Będę tęsknić.
- Ja też.- przytuliłam dziewczynę, a następnie patrzyłam jak odjeżdża. Resztę dnia spędziłam chodząc po mieście i robiąc masę zdjęć, martwiło mnie tylko jedno, a mianowicie Jul ani nie zadzwoniła ani nie napisałam.
Około dziesiątej wróciłam do domu i udałam się do dużego pokoju gdzie siedziała moja mama i płakała w rękaw taty.
- Hej ciocia dzwoniła czy już dolecieli?- zapytałam jednak widząc stan mamy szybko dodałam.- Mamo co się stało?
- Kochanie.- zaczął niepewnie tata.- Nie wiem jak ci to powiedzieć. Gdy ciocia i wujek jechali na lotnisko zdarzył się wypadek na autostradzie.
- Coś się im stało?- niemal krzyknęłam.
- Oni nie żyją.- dokończył, a mój świat w tym momencie się skończył.

5 dni później

Dzień pogrzebu mojej najlepszej przyjaciółki i jej rodziców. Długo zastanawiałam się czy pójść czy zostać w domu. Czy jestem w stanie pożegnać się na zawsze z tak bliską mi osobą?
- Gabrysia już czas.- powiedziała Hanka, która stanęła w drzwiach mojego pokoju, a ja pokiwałam głową i wstałam z łóżka.
Cała ceremonia trwała dwie godziny, pogoda była okropna jednak gdy składali trumnę Julki do grobu nagle zza chmur wyłoniło się słońce. Uśmiechnęłam się, ponieważ wiedziałam, że to jej sprawka.
- Mamo ja chcę jeszcze tu trochę zostać, dobrze? – spytałam, gdy żałobnicy zaczęli się rozchodzić.
- Oczywiście ale wróć do domu przed ósmą.- powiedziała i odeszła z tatą. Zostałam sama nad grobem przyjaciółki i jej rodziców.
- Dlaczego?! Jak mogłaś mnie zostawić samą? Jak…- płakałam, gdy ktoś złapał mnie za ramię, okazało się, że był to Szymon- chłopak Julki.
- Czego chcesz?- spytałam.
- Też za nią tęsknię.- odpowiedział i kucnął przy mnie.  Przez dłuższą chwilę żadne z nas nic nie mówiło jedna chłopak wyjął z kieszeni garnituru piersiówkę.
- Musisz pić nawet na cmentarzu?- spytałam z pogardą w głosie.
- To pomaga, spróbuj. – na początku nie chciałam dać się namówić jednak po chwili przełamałam się i wzięłam pierwszy łyk, tak się zaczęło. Przez całe wakacje piłam i paliłam trawkę z Szymonem. Nie było dnia żebym nie chodziła wstawiona, moi rodzice nie chcieli tego zobaczyć, a siostra widząc w jakim jestem stanie wyjechała.
W przedostatni dzień wakacji poszłam na imprezę do Szymona, gdzie załatwiłam się całkowicie, zupełnie nad sobą nie panowałam i postanowiłam pójść na cmentarz, ponieważ zdałam sobie sprawę jak dawno mnie tam nie było.
- Ja ciągle nie wiem co ty widziałaś w tym chłopaku.- mówiłam popijając Malibu.
- Gabe, coś ty z sobą zrobiła. – usłyszałam głos jednak gdy się rozejrzałam nikogo nie było.
- Halo, jest tu ktoś?
- Jestem z tobą cały czas, rozumiesz? Nigdy nie mów, że cię zostawiłam. Nigdy.- po tych słowach zrozumiałam kto do mnie mówi.
- Julcia?
- Gabrysia nie możesz tak skończyć. Życie jest za krótkie i za cenne żeby spędzić je na piciu i ćpaniu.
- Julka, gdzie jesteś .- zaczęłam się wydzierać.
- Jestem  z tobą, teraz i na zawsze.- było to ostatnie zdanie, które usłyszałam. Moja przyjaciółka miała rację musiałam z tym skończyć.

Faye.

Niall tak jak obiecał przyjechał po mnie.
- To gdzie jedziemy?- spytałam.
- Niespodzianka. – wyszczerzył się. Przez kilka minut jechaliśmy w bliżej nie określonym mi kierunku, w końcu dojechaliśmy pod stary budynek, w którym znajdowała się restauracja.
- Wow.- powiedziałam, a chłopak zaczął mnie prowadzić w stronę dachu gdy weszliśmy zobaczyłam stolik, na którym leżało spaghetti.
- To wygląda jak scena z…- zaczęłam.
- Z zakochanego kundla. – dokończył. Przez kilka godzin siedzieliśmy i rozmawialiśmy, w końcu blondyn poprosił mnie do tańca.
- Niall ale ja nie umiem tańczyć.- zaprotestowałam.
- Ja też nie ale Zayn mówił, że to dobry trik. – powiedział jednak szybko zdał sobie sprawę jaką gafę popełnił. Wybuchłam śmiechem.
- Zayn powiedział?- zaczęłam go przedrzeźniać, gdy w końcu chłopak nie wytrzymał i zaczął mnie gonić, po kilku minutach upadliśmy na ziemię.
- Zróbmy tak, że nie polegamy na radach Zayna.- zaproponowałam.
- Jestem za.- odpowiedział i pocałował mnie, niestety nasz pocałunek został przerwany przez dźwięk dzwonka.
- Odbierz. – odpowiedziałam gdy się od niego oderwałam, chłopak pokiwał głową i zaczął rozmowę, po kilku sekundach wyłączył telefon lecz  miał przerażoną minę.
- Co się stało?- próbowałam się dowiedzieć.
- Gabrysia jest w szpitalu z urazem głowy, właśnie ją operują. – powiedział, a ja zamarłam.


Julka - zdjęcie zrobione w ostatnie wakacje Julki, miała 16 lat, gdy zmarła. 



Niestety rozdział nie wyszedł tak jakbym chciała, mam jednak nadzieję, że wam się podoba. 
Rok się kończy i tyle do roboty, uhh.
Proszę o opinie na temat 10 rozdziału ;)
Miłego weekendu. 

niedziela, 27 maja 2012

Dziewięć


Faye.

Ostatni tydzień był całkiem zwyczajny nie licząc tego, że cały czas jeździłam z tatą oglądać nowe miejsca, gdzie moglibyśmy zamieszkać
Był piątek i oglądaliśmy siódme z kolei mieszkanie.
- Tam mają Państwo dwie sypialnie i garderobę.- mówiła oprowadzająca nas agentka nieruchomości, która podejrzanie uśmiechała się do taty.- To chyba coś dla ciebie?
- Nie, dziękuję ale nie przepadam za garderobami wolę mieć w pokoju szafę.- odpowiedziałam , tata chciał coś powiedzieć jednak w tym momencie zadzwonił mój telefon. Przeprosiłam po czym przeszłam do innego pokoju aby odebrać.
- Ratujesz mi  życie.- powiedziałam.
- Też się cieszę, że cię słyszę.- odpowiedział Niall.- masz jakieś plany na wieczór?
- Raczej nie. Powinnam się pakować i przygotowywać swoje rzeczy do wyprowadzki ale szczerze nie mam na to ochoty.
- To dobrze się składa, ponieważ chciałem cię zaprosić na spacer i może na kolację.
- Na randkę?- zaśmiałam się jednak reakcja chłopaka całkowicie mnie zaskoczyła.
- No właściwie tak.- odpowiedział zmieszany.- Miałabyś ochotę?
- Jasne to o siódmej pod … - nie zdążyłam dokończyć, ponieważ blondyn mi przerwał.
- Właściwie to pozwól, że pod ciebie podjadę.
- Nie ma sprawy, to do zobaczenia.
- Cześć.- powiedział i rozłączył się, a ja wróciłam do taty, który właśnie rozmawiał z kobietą o cenie apartamentu.
- Już wróciłaś, Faye poznaj nasze nowe mieszkanie, oczywiście jeżeli ci się spodoba. – zaczął mój rodziciel.
- Pewnie, że mi się podoba.!- krzyknęłam i rzuciłam się na tatę. Moja radość nie była spowodowana nowym mieszkaniem, a tym że miałam spotkać się z Niallem.  Po chwili jednak zdałam sobie sprawę, że to nie zwykłe przyjacielskie spotkanie, a randka.
- Tato pozwolisz, że pójdę do sklepu? – spytałam nieśmiało.
- Moja mała córeczka idzie na randkę. – odpowiedział i przytulił mnie, widząc moją minę dodał.- Może nie jestem już najmłodszy ale słuch to ja mam dobry.
- Świetnie.- mruknęłam i ruszyłam do wyjścia.

Niall

- I jak zgodziła się?- jako pierwszy krzyknął Zayn.
- No tak.- wyszczerzyłem się.
- Gdzie ją zabierzesz?- kontynuował mulat.
- Na jedzenie.
- No dobrze ale chyba nie do Nandos, prawda?
- Czemu nie?- spytałem.
- Ty mnie czasem załamujesz. – powiedział i zrobił mi wykład na temat tego jak powinna wyglądać randka.

Gabrysia

Mimo, że impreza urodzinowa nie do końca była urodzinowa okazała się strzałem w dziesiątkę i wszyscy dobrze się bawili. Największym zaskoczenie było dla mnie zachowanie Faye oraz Nialla, ponieważ cały wieczór spędzili  tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie.  Resztę weekendu spędziłam z Bartkiem niestety musiał on chodzić w tygodniu do szkoły i zostawałam sama.
Cały piątkowy ranek paradowałam po mieszkaniu w za dużej bluzce cookie monster i czarnych bokserkach, około piętnastej ktoś zadzwonił do drzwi.
- Mówiłam ci żebyś brał klucze.- wrzasnęłam jednak kiedy otworzyłam drzwi moim oczom nie ukazał się kuzyn, a Harry.- O hej co ty tu robisz?- powiedziałam lecz chłopak zamiast mnie słuchać jeździł po mnie oczami, w ramach protestu zamknęłam drzwi.
- No weź przepraszam ale to nie moja wina, że rozproszyła mnie pół naga dziewczyna.  – odpowiedział, a ja lekko uchyliłam drzwi, od razu się uśmiechnął.
- Po pierwsze nie jestem pół naga, a po drugie co tu robisz?
- Chciałem cię gdzieś wyciągnąć ale może wolisz zostać w domu.
- Nie, wolę gdzieś wyjść. – odparłam i otworzyłam drzwi.- Daj mi kilka minut na przebranie i zaraz wracam.

Harry

Nie miałem co dzisiaj robić bo każdy z chłopaków był czymś zajęty. Liam dzwonił po lekarzach z całej Europy żeby dowiedzieć się o sposoby leczenia raka, Louis wybrał się z Eleonor do kina, a Zayn doradzał Niallowi jak ten powinien się zachowywać przy Faye.
Tak więc postanowiłem wybrać się do Gabe. Gdy doszedłem pod mieszkanie Bartka usłyszałem głośną muzykę. Po chwili w drzwiach stanęła kuzynka mojego przyjaciela. Była ubrana jedynie w koszulkę i jak podejrzewam majtki, nie powiem zrobiła na mnie wrażenie, ponieważ wyglądała uroczo. Niestety zorientowała się, że od kilku sekund nie odrywam od niej wzroku i zamknęła mi drzwi przed nosem, była pierwszą dziewczyną, która postąpiła ze mną w ten sposób. W końcu wpuściła mnie i poszła się przebrać, nie musiałem długo czekać.
- No to gdzie idziemy?- spytała wchodząc do salonu.
- Nie wiem wybierz jakieś miejsce, dostosuję się.- wyszczerzyłem się.
- Jest tu gdzieś jakieś wesołe miasteczko?
- 30 km za Londynem jest najbliższe. – odpowiedziałem.
- No to postanowione. – powiedziała i ruszyła w stronę drzwi. W czasie drogi rozmawialiśmy oraz podśpiewywaliśmy różne piosenki lecące w radiu, po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy na miejsce.
- Dom strachów?- zaproponowałem jednak dziewczyna pokiwała przecząco głową i wskazała pewne miejsce palcem. Spojrzałem w tę stronę i ujrzałem tak zwaną ‘latającą ławkę”, która była wysoka na kilkadziesiąt metrów oraz spadła bezwładnie. – Chyba sobie żartujesz?
- A wyglądam jakbym to robiła.- uśmiechnęła się. Okazało się, że ta cała karuzela nie była taka zła.

Gabrysia

Dzień spędzony z loczkiem okazał się być jednym z lepszych dni mojego życia, od dawna nie śmiałam się tak bardzo jak to robiłam przy chłopaku. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce podczas ostatniego dnia spędzonego z Julką, ta myśl przyszła mi do głowy gdy wyszliśmy z auta i staliśmy przed drzwiami prowadzącymi do apartamentowca. Chłopak zobaczył, że posmutniałam.
- Coś się stało?- spytał.
- Nie, przepraszam ale w jutro jest pierwsza  rocznica śmierci mojej przyjaciółki.- powiedziałam, a Hazza otarł palcem łzę, która właśnie spływała po moim policzku.
- Może chcesz żeby do ciebie z chłopakami przyszedł, bo z tego co wiem Bartek znowu cały weekend spędza z Crystal.
- Nie trzeba ale dziękuję, nie tylko za to ale i za cały dzisiejszy dzień. Do zobaczenia.- powiedziałam i pokierowałam się w stronę wejścia jednak poczułam, że ktoś łapię mnie za dłoń i obraca w swoim kierunku.

Harry

No i stało się, pocałowałem ją. 

Przepraszam bo nie wyszedł tak jakbym chciała. Mam nadzieję, że nie jesteście na mnie źli o ten ostatni fragment, bo może to jest za szybko. 
Jeżeli mam być szczera to ten rozdział do tej pory sprawił mi największy problem ale to cała ja bo np. mam już cały rozdział 10 ! 
Dodam go w piątek albo sobotę, ponieważ w czwartek mam prezentację projektu gimnazjalnego<trzymajcie kciuki>♥
10 rozdział wyjaśni nam sporo rzeczy.
Kochani dziękuję wam za te 1800 wejść, każdy komentarz i 10 obserwatorów. Na samym początku byłam przekonana, że nikt tego nie będzie czytał,a tu taki szok ;).
Jesteście wielcy.

piątek, 25 maja 2012

Osiem





Gabrysia


Słowa Nialla dotarły do mnie dopiero po chwili.
- Jak to ma raka?! Przecież wczoraj wszystko było dobrze i nikt nie mówił o żadnym raku!- krzyczałam. Mimo, że dopiero co poznałam Danielle zaprzyjaźniłam się z nią i ta wiadomość była dla mnie szokiem. Zresztą nie chciałam po raz kolejny stracić na zawsze kogoś z mojego otoczenia.
- Danielle kilka dni temu poszła do lekarza, ponieważ od pewnego czasu miała nagłe napady bólu brzucha. Lekarka powiedziała, że na razie nic nie może powiedzieć ale trzeba zrobić kilka dodatkowych badań. Dzisiaj, gdy wracaliśmy zadzwonili z kliniki i poprosili ją o przybycie.- chłopak na chwilę się zamilkł i starał się powstrzymać łzy.- Po godzinie wrócili z Liamem i powiedzieli nam, że to rak trzustki. Liam jest załamany, a Danielle nie chce dać po sobie poznać, że się boi. - blondyn rozpłakał się i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze, musi być. - zaczęłam mówić jednak słowa, które wydobywały się z moich ust były nie zrozumiałe, ponieważ płakałam. Chciałam przekonać sama siebie, że wszystko będzie ok jednak doskonale wiedziałam, że wyleczenie raka trzustki jest praktycznie nie możliwe.
- Wracajmy już do domu. Zostaniesz dzisiaj na noc u nas, bo pewnie Bartek poszedł do Crystal.- powiedział i ruszył przed siebie, ja zrobiłam to samo.

Danielle


Przez cały wieczór atmosfera była dosyć napięta. Gabe zaczyna coś podejrzewać, a ci co wiedzą unikają mnie, ponieważ nie wiedzą co mają powiedzieć. Weszłam do kuchni gdzie przy stole siedział Liam.
- Hej.-powiedziałam, a mój chłopak podniósł głowę. Oczy miał całe czerwone i spuchnięte od płaczu.
- Hej.- odpowiedział, a ja usiadłam koło niego.
- Proszę cię nie martw się. Będzie dobrze.- starałam się go pocieszyć. Mimo, że to ja byłam chora on przeżywał to bardziej.
- Oczywiście, że będzie dobrze. Od poniedziałku zaczniesz chemioterapię i w końcu wyzdrowiejesz.- uśmiechnął się jednak ja spuściłam głowę.
- Liam, ja nie podejmę się chemioterapii.
- Słucham? Co ty powiedziałaś.- mój ukochany zaczął mówić podniesionym głosem.
- Nie proszę cię abyś to zrozumiał jednak ja podjęłam już decyzję.- powiedziałam ze łzami w oczach, Liam kucnął przy mnie i złapał mnie za ramiona.
- Musisz się leczyć rozumiesz? Nie możesz mnie zostawić.
- Zostało mi kilka miesięcy i nie chcę ich spędzić w szpitalu. Liam zrozum ja umrę i nic na to nie poradzisz. Żadne leczenie nie pomoże, ponieważ nowotwór jest złośliwy i za późno go wykryli. Nie chcę być podłączona do aparatury i czekać na śmierć, ja chcę żyć.- zaczęłam płakać.
- Będziesz się leczyła, ty nie umrzesz! Rozumiesz.- krzyknął i wybiegł z kuchni.

Gabrysia


Ostatni tydzień był ciężki, prawie cały czas siedziałam w domu i oglądałam filmy. Wieczorami przychodził Bartek ze swoją dziewczyną, którą została Crystal. Czasem musiałam w nocy zakładać słuchawki i puszczać muzykę na całą głośność tylko po to żeby nie słyszeć jęków z pokoju obok.
Rodzice Faye rozwodzą się, więc spadły na nią teraz wszystkie obowiązki w domu i nie ma czasu nigdzie wyjść, nasze kontakty ograniczyły się do skype i twittera.
Liam i Danielle pokłócili się i nie rozmawiają ze sobą. Ja i Danielle zbliżyłyśmy się i często się widujemy, nie rozmawiamy wtedy o jej chorobie, a spędzamy czas jak większość młodych dziewczyn czyli chodzimy do kina i na zakupy.
Chłopcy wrócili do swojego wspólnego domu i cały czas udzielają wywiadów, a więc tez nie mają czasu na spotkanie. Jedynie dzwonią do mnie codziennie i pytają się czy mój kuzyn już zdążył mnie wykończyć.
Dzisiaj miałam jechać na spotkanie z ciocią i wujkiem, właśnie wybierałam ubranie na obiad, gdy usłyszałam sygnał informujący o tym, że ktoś dzwoni do mnie na Skype, była to Hanka.
- Hej, co tam?- zaczęłam rozmowę.
- Właśnie jestem w Polsce i siedzę u dziadków. Chcieli z tobą porozmawiać ale to za chwilę.
- Co ty robisz w domu?
- Mówiłam ci, że zerwałam z chłopakiem i ogólnie ze znajomymi z tamtego grona.
- Ok rozumiem, dobra to daj mi dziadków. - powiedziałam. Moje stosunki z siostrą były całkiem dobre jednak nie najlepsze. Rozmowa z dziadkami trwała kilkadziesiąt minut. Musiałam ich zapewnić, że u mnie wszystko dobrze i Bartek się mną opiekuje, niestety nie miałam więcej czasu gdyż kuzyn wparował do pokoju oznajmiając, że za dziesięć minut mam być gotowa do wyjścia.


Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam minę mojego kuzyna i zaczęłam się śmiać.
- Co się stało?- spytałam.
- Nic ty po prostu wyglądasz jak dziewczyna.- odpowiedziała i udaliśmy się do auta. Rodzinny obiad był całkiem udany lecz nie trwał długo ze względu na to, że wujek miał spotkanie, a ciocia jutro miała lecieć do Chin.
- Ja dzisiaj lecę do Crystal, a ty co masz zamiar robić?- zapytał Bartek.
- Wreszcie się wyspać.- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. Pożegnaliśmy się i każde poszło w swoją stronę. Po kilku minutach usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Halo?- spytałam.
- Cześć tu Zayn. Słuchaj wraz z chłopakami mamy dla ciebie propozycję na wspólne wyjście na pizzę.
- Ok tylko teraz, bo chciałabym się przebrać?
- Teraz, bądź w pizzeri przy Bellton. Czekamy.- powiedział i posłał mi buziaka przez telefon. Na szczęście do lokalu miałam kilka minut. Gdy wreszcie doszłam zauważyłam, że drzwi są otwarte jednak w środku nikogo nie ma. Weszłam w głąb gdy nagle zapaliło się światło i zza różnych mebli wyskoczyli moi znajomi z Londynu.
- Niespodzianka!! Szczęśliwych siedemnastych urodziny.! - krzyknęli wszyscy naraz. Zamurowało mnie, nie dlatego, że byłam jakoś strasznie zaskoczona, a dlatego, że nie miałam dzisiaj urodzin. Z głębi sali wyszedł Bartek.
- No kuzyneczko widzisz spisałem się na medal, nie?
- Tak to bardzo miłe tylko Bartek ja nie mam dzisiaj urodzin.- powiedziałam speszona jednak po chwili wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Jak to nie? Przecież w kalendarzu masz zapisane, że 7 lipca są urodziny.- zaczął tłumaczyć się chłopak.
- Nie moje, a mojej przyjaciółki Julki.- Danielle, Bartek i Faye wiedzieli kim była Julka, więc widząc moją reakcję podeszli i przytulili mnie.
- No ale jedzenie nie może się zmarnować.- zaśmiałam się.
- Zgadzam się.- krzyknął Niall i wszyscy rozeszli się po lokalu. Ja usiadłam na stoliku, a obok mnie dosiadł się Harry.
- No ale niespodzianka się udała.- powiedział.
- No tak. - po chwili zaczęliśmy rozmawiać i wygłupiać się, w końcu wylądowaliśmy na podłodze, ponieważ chciałam go zrzucić ze stolika jednak on pociągnął mnie za sobą.
- Zdradzasz mnie?!- nagle koło nas pojawił się Lou.
- No co ty Lou.- odpowiedział Hazza.
- Nie mówiłem do ciebie.- uśmiechnął się chłopak.
- Lou skarbie jesteś dla niej za stary. - powiedziała Eleonor, która stanęła koło swojego chłopaka, a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

Dziękuję za tak liczne komentarze i odwiedziny ;). Oczywiście liczę na więcej. Mam nadzieję, że rozdział was nie zanudził. Chciałam was poinformować o tym, że postanowiłam, że co dziesiąty rozdział będzie takim podsumowującym.<taki finał sezonu ;)> nie oznacza to, że potem będzie dluuga przerwa, a po prostu w te rozdziały będą długie i kluczowe. 


PYTANIE : Kogo wolicie Faye czy Gabe ? Czyją perspektywę chcielibyście czytać częściej? Odpowiedź zostaw w komentarzu. ;)


Powodzenia dla wszystkich, którzy tak jak ja poprawiają oceny .

-


poniedziałek, 21 maja 2012

Siedem

Faye


Gdy do salonu weszła Gabi nie ukrywałam zdziwienia lecz po chwili podeszłam do niej i uścisnęłam ją, następnie poznałam Bartka.
- Dziękuję, że pozwoliłeś mi wtedy zostać i przepraszam za stan w jakim byłam.-powiedziałam.
- Każdy ma gorszy dzień, a zresztą byłaś pierwszą ładną dziewczyną śpiącą w tym domu.- odpowiedział kuzyn mojej koleżanki.
- No bardzo ci dziękuję. - wtrąciła się Gabe i popchnęła chłopaka.
- Chodźcie już oglądać film.- krzyknął Liam i wszyscy zajęliśmy swoje miejsca. Ja siedziałam pomiędzy Niallem i Lousiem, a Gabi pomiędzy Harrym i Bartkiem.
- Co oglądamy?- spytała się Daniell.
- Horror?- podrzucił pomysł blondyn siedzący obok mnie.
- Nie!- odpowiedzieli wszyscy chórem. Po kilkuminutowej kłótni puściliśmy Sherlocka Holmesa. Przez większą część filmu rozmawialiśmy i śmialiśmy, następny w koejce był American Pie, który był wyątkowo głupi.
- Okej ja będę się zbierać, ponieważ muszę być w domu przed dwunastą.- powiedziałam gdy zobaczyłam, że dochodzi już 11.30.
- To ja cię odprowadzę.- powiedziała Gabrysia.
- Lepiej nie, bo znowu ktoś cię napadnie.- odpowiedział Lou.
- Ale obroniłam się, tak?
- No to może ja cię odprowadzę, jeśli nie masz nic przeciwko.- przerwał im Niall.
- Pewnie.- rzuciłam i pożegnałam się ze wszystkimi. Gdy wyszliśmy z budynku poczułam, że na dworze się ochłodziło, więc od razu zaczęłam pocierać dłońmi.
- Masz.- chłopak ściągnął swoją bluzę i podał mi, jednak ja pokiwałam przecząco głową.- Nie wygłupiaj się i wkładaj ją, bo jak nie...
- Bo jak nie, to co?
- Z tego co wiem chłopcy raczej wolą ściągać z dziewczyny ubranie niż je jej zakładać.- zażartowałam jednak widząc minę towarzysza wybuchnęłam śmiechem.- To był żart.- dodałam i ubrałam bluzę. Chwilę szliśmy w ciszy.
- Skąd jesteś?- spytałam.
- Z Irlandii.
- Nie tęsknisz czasem za domem?
- Cały czas ale dzięki chłopakom da się jakoś wytrzymać.- uśmiechnął się. - Twój ulubiony kolor?
- Hmm chyba niebieski, a twój?- odpowiedziałam i tak zaczęły się pytania na różne tematy. Po kilkudziesięciu minutach znaleźliśmy się pod moim domem.
- Dziękuję.
- Nie ma sprawy, nie mogłem pozwolić żeby cię jeszcze jakiś gwałciciel dopadł.- chłopak zaśmiał się.
- Nie tylko za odprowadzenie ale i za cały dzień oraz za drugą szansę.
- To ja dziękuję.- powiedział i przytulił mnie z całej siły. - Pamiętaj, że szybko nie dam ci spokoju.
- Mam się bać?
- Jeżeli tak to tylko niektórych fanek przed którymi trzeba uciekać.
- Przynajmniej będę mieć dobrą kondycję.- powiedziałam poczym się pożegnaliśmy. Nie zdążyłam dojść do drzwi, ponieważ usłyszałm dźwięk przychodzącej wiadomości.

Mówiłem, że nie dam ci spokoju - Niall 

Uśmiechnęłam się i szybko odpisałam.                                      

Zaczynam się bać. 


Po chwili dostałam odpowiedź.

Tylko nie miej koszmarów z mojego powodu. Dobranoc i śpij dobrze. 


Zablokowałam telefon i otworzyłam drzwi.
- Już jestem.- krzyknęłam jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Udałam się do kuchni gdzie zobaczyłam, że przy stole siedzi moja mama ze starszą kobietą.
- Mamo.- słysząc mnie obydwie obróciły się i wtedy poznałam kim jest druga osoba.
- Witaj Faye.- powiedziała towarzyszka mojej mamy.
- Cześć babciu.- odpowiedziałam.


Gabrysia


Po wyjściu Faye i Nialla wszyscy zaczęli się rozchodzić. W salonie zostałam tylko ja i Daniell. Dziewczyna zachowywała się dziwnie i cały czas siedziała przygnębiona.
- Co się stało?- spytałam.
- Słucham?
- Cały wieczór siedzisz i ani razu się nie uśmiechnęłaś.
- Nie martw się, nic się nie stało.- poklepała mnie po ramieniu i wyszła z pokoju. Siedziałam chwilę sama i biłam się ze swoimi myślami. Nie użalałam się nad sobą ale czułam się nie na miejscu. W sumie cały czas rozmawiałam tylko z kuzynem lub Faye, reszta nie odezwała się do mnie ani słowem. Nie polubili mnie? Powiedziałam coś źle? Z początku myślałam, że Zaynem i Lou dobrze się dogadujemy ale też jakby coś się zmieniło.
- Jestem tu jak piąte koło u wozu.- powiedziałam sama do siebie poczym zebrałam swoje rzeczy i wyszłam z mieszkania. Pokierowałam się w stronę London eye. Po drodze zatrzymałam się i usiadłam na ławce i włożyłam słuchawki do uszu. Zamknełam na chwilę oczy lecz szybko usnęłam
- Gabe? Halo!- ktoś zaczął mną trząść, mimowolnie otworzyłam oczy i zobaczyłam, że nade mną stoi Niall.
- Co się stało?- spytałam zaspana.
- Chyba mogę cię spytać o to samo.
- Zasnęłam.- odpowiedziałam i zaczęłam się rozprostowywać.
- Ale co ty tu robisz i dlaczego nie ma cię z innymi.- chłopak zaczął nalegać abym powiedziała mu co się stało. Opierałam się lecz w końcu nie wytrzymałam i wszystko mu wyjaśniłam.
- Przepraszam wiem, że to głupie a ja jetem zmęczona. Dopadł mnie dół.- strałam się uśmiechnąć.
- To nie jest głupie. I tak prędzej czy później się o tym dowiesz. Ty, Bartek, Crystal, Faye w końcu byście się dowiedzieli.
- O czym ty mówisz? Czego się dowiemy?- spytałam.
- O tym, że Daniele ma raka.

Na samym początku przepraszam, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału ale jak wiecie jest koniec roku szkolengo i trzeba poprawić oceny ;) oprócz tego byłam chora i nie miałam nawet siły wstać z łóżka.
1000 wejść ♥ Dziękuję wam! Mam nadzieję, że rozdział się podoba i jak zawsze zachęcam do komentowania. 

wtorek, 15 maja 2012

Sześć


Faye


Z Niallem spędziłam dopiero kilka godzin, a już zdążył sprawić, że zapomniałam o wszystkich problemach.
- To chodźmy teraz coś zjeść.- zaproponował.
- Ale jedliśmy dwadzieścia minut temu.- zaśmiałam się. Chłopak spuścił głowę w geście smutku, więc po chwili dodałam.- Ale chętnie zjadłabym loda.
- O świetny pomysł, znam całkiem dobrą lodziarnię.- powiedział i pociągnął mnie w stronę jedzenia. Gdy każdy z nas zjadł swoją porcję udaliśmy się do parku i siedliśmy na trawie.
- Nawet nie wiesz ile bym dała za starszego brata.- uśmiechnęłam się.
- Proszę cię. Jak masz starsze rodzeństwo rodzice zawsze cię do niego porównują.- odparł.- Chociaż znowu młodszy musisz się zajmować.- rozmowa się kleiła i miałam wrażenie jakbyśmy znali się od lat.
- A tobie nie jest gorąco w tej czapce?- spytałam,
- W sumie to jest.- blondyn uśmiechnął się po czym zdjął czapkę i położył ją przed sobą.
- Niall ma prośbę.- zaczęłam dosyć niepewnie.
- Tak?
- Mógłbyś coś zaśpiewać? Nigdy wcześniej cię nie słyszałam. O boże ale ja jestem głupia.- zaczęłam się śmiać sama z siebie.
- Nie jesteś i zgoda ale pod jednym warunkiem. Zaśpiewasz ze mną.
- Słucham?- niemal krzyknęłam.- Ja nie umiem śpiewać.
- Znasz Uptown girl?
- No tak ale...- nie zdążyłam bo chłopak zaczął śpiewać. Po chwili dołączyłam się do niego.


Uptown girl
She's been living in her uptown world
I bet she never had a back street guy
I bet her mama never told her why

I'm gonna try for an uptown girl
She's been living in her white bread world
As long as anyone with hot blood can
And now she's looking for a downtown man
That's what I am.
And when she knows what she wants from her time
And when she wakes up and makes up her mind
She'll see I'm not so tough
Just because I'm in love with an uptown girl

She knows I've seen her in her uptown world.
She's getting tired of her high class toys
And all her presents from her uptown boys
She's got a choice.




Przez cały czas miałam zamknięte oczy lecz gdy skończyliśmy śpiewać usłyszałam brawa, więc postanowiłam spojrzeć co się dzieje. Dookoła nas stała masa ludzi, którzy klaskali oraz wrzucali monety do czapki blondyna, która leżała przed nami. Po chwili wszyscy się rozeszli, a ja byłam na tyle zdziwiona, że nie wykrztusiłam z siebie ani słowa.
- Widzisz, nie było tak źle.- uśmiechnął się Niall i zaczął liczyć pieniądze.- 30 funtów. W takim razie zapraszam cię na shake'a.
- Pierwszy shake za ciężko zarobione pieniądze.- uśmiechnęłam się po czym wstaliśmy i udaliśmy się w kierunku Milkshake city.
- Właśnie mam do ciebie pytanie. Organizujemy dzisiaj noc filmową i może miałabyś ochotę wpaść.
- Bardzo chętnie ale byłoby mi trochę głupio po tym ostatnim zajściu.
- Każdy ma gorsze dni, a ja nie przyjmuję odmowy.- powiedział chłopak.- Poza tym będą tam dziewczyny Liam'a, Lou oraz kilka naszych znajomych. Proooszę.
- Ok tylko zadzwonię do taty.- oczywiście tata się zgodził. Resztę dnia spędziliśmy wałęsając się po Londynie, a pod wieczór poszliśmy do mieszkania Lou i Harry'ego.


Gabrysia

 - No i jak?- spytał się Bartek, gdy tylko Crystal wysiadła z auta.
- Z czym?- oczywiście wiedziałam o co mu chodzi ale nie miałam ochoty odpowiadać na to pytanie.
- No jak z czym?! Z Crystal. Co o niej myślisz?
- Wydaje się być...- nie dałam rady dokończyć, ponieważ zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojej siostry.
- Cześć?
- No hej młoda.- usłyszałam roześmiany głos Hani.
- Co się stało, że zadzwoniłaś?
- Musiało się coś stać?
- No tak, przecież spędzasz swoje idealne wakacje we Francji. Mów co się stało.
- Mama prosiła żebym się zorientowała co z tobą. Spokojnie, mnie też się nie podoba to, że nawet na odległość muszę robić za twoją niańkę.
- Możesz jej powiedzieć, że u mnie wszystko dobrze i skoro już dzwonisz to co u ciebie?
- Oczywiście, że jej tak powiem. W innym razie kazałaby mi jechać do Anglii i spędzić z tobą całe dwa miesiące.- na chwilę zapadła cisza.- A co do idealnych wakacji, to nie są takie perfekcyjne ale nie martw się.
- Co się stało?
- W skrócie. Kamila jest w trzecim miesiącu ciąży ale ojcem dziecka nie jest Marek, tylko Robert. Tak mój, a raczej mój były chłopak.
- Tak mi przykro.
- Spokojnie, wszystko jest ok. Dobra kończę bo zbankrutuję przez roaming. Kocham cię.
- Ja ciebie też.- odpowiedziałam i wyłączyłam telefon. Naprawdę współczułam siostrze. Wydawało się, że ona i Robert to para idealna, a tu proszę.
- Co u Hani?- z zamyślenia wyrwał mnie głos kuzyna.
- Zerwała z chłopakiem, który ją zdradził.
- Przykre.- odpowiedział. Do mieszkania dojechaliśmy po kilkunastu minutach i każde z nas udało się do swojego pokoju aby chociaż chwilę się przespać. Niestety nie dane mi było spać długo, gdyż co chwilę się budziłam. W końcu poddałam się i wstałam.
Pierwszą rzeczą był prysznic i przebranie się w rzeczy na wieczór. Tym razem postawiłam na czarne rurki i białą trochę za dużą koszulkę z napisem " Cool story bro.". Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam Bartka, który właśnie stał w kuchni i starał się coś ugotować.
- Co robisz?- spytałam.
-Robię nam obiad. Nie widać?
- Czuć ale nie obiad tylko to co po nim zostało.- zaśmiałam się.
- To dobrze, że kupiłem mrożoną pizze.
- A tak właściwie co gotowałeś?
- Na razie tylko wodę na makaron.- powiedział i obydwoje zaczęliśmy się śmiać. - Póki pamiętam. W przyszłą sobotę wraca moja mama i zostaliśmy zaproszeni na uroczysty obiad.
- Ok. Chętnie spotkam się z ciocią i wujkiem.
Dochodziła siódma, więc postanowiliśmy się zbierać do chłopaków.  Nie było sensu jechać autem, ponieważ Bartek chciał się czegoś napić toteż wraz z Zaynem złożyliśmy się na taxi.
- To wy nie mieszkacie razem?- spytałam się mulata, gdy wsiedliśmy do pojazdu.
- Oczywiście, że mieszkamy. Oprócz tego każdy z nas ma swoje mieszkanie gdyby miał dość reszty lub gdyby chciał po prostu odpocząć. Przecież mnie też nie widzisz codziennie.- pokiwałam głową. Przez kilka minut jechaliśmy w ciszy.
- O co chodzi z El i Lou? Myślałem, że zerwali.- zaczął mój kuzyn.
- Sam do końca nie wiem. Gdy wczoraj przyjechaliśmy Eleonor poprosiła Lou żeby ten się z nią przeszedł. Potem wrócili i byli już pogodzeni.
- A o co im właściwie wcześniej poszło?- wtrąciłam.
- Jakiś brukowiec napisał, że Louis ma romans z jakąś tancerką. Oczywiście było to kłamstwo ale Eleonor uwierzyła i chciała zrobić sobie przerwę. Carrot daddy załamał się i nawet Hazza nie był w stanie go pocieszyć.- wyjaśnił Zayn. W końcu dojechaliśmy pod mały dom. Weszliśmy bez pukania i od razu pokierowaliśmy się w stronę salonu.
"O nie, Crystal."- pomyślałam gdy zobaczyłam blond czuprynę jednak po chwili dziewczyna się obróciła.
- Faye?- spytałam z niedowierzaniem.
- Gabrysia?- odpowiedziała.





Hania - 19

Starsza siostra Gabrysi. Od nowego roku zaczyna studia w Londynie na akademii sztuk pięknych. W przeciwieństwie do siostry nie lubi niespodzianek i większość ludzi uważa, że jest sztywna.
Bardzo zmienia się po rozstaniu z chłopakiem.






Wow! Coraz więcej gości i komentarzy. Bardzo ale to bardzo wam dziękuję, jesteście najlepsi.
Co do rozdziału to jestem tak sobie zadowolona, ponieważ zdaje mi się że za bardzo się to wszystko ciągnie. Obiecuję, że od kolejnego posta będzie więcej akcji.
Pozdrawiam.

sobota, 12 maja 2012

Pięć


Gabrysia

                    
"Auu, moja głowa"- pomyślałam i obróciłam się na drugi bok. Ku mojemu zaskoczeniu głowa zamiast znaleźć się na miękkiej poduszce wylądowała na mchu.
- Co do cholery.- mruknęłam i otworzyłam oczy. Nie byłam w swoim łóżku, ba nie byłam nawet w Londynie za to leżałam w lesie. Szybko podniosłam się i zobaczyłam kałużę krwi, która wydostała się z mojego kolana. Nie miałam nawet na sobie swoich ubrań tylko strój kąpielowy i czyjąś koszulę, która teraz i tak była cała czerwona.
- Spokojnie, nic ci nie jest. Postaraj sobie wszystko przypomnieć.- wróciłam wspomnieniami do wczorajszego wieczoru.

Razem z Crystal wróciłam do towarzystwa i postanowiliśmy pójść się wykąpać w jeziorze jednak z Daniell szybko wyszłyśmy i poszłyśmy na łąkę. Dobrze nam się rozmawiało lecz po dwóch godzinał uznałyśmy, że najwyższy czas wracać. Gdy doszłyśmy na parking zobaczyłyśmy, że reszta rozpaliła ognisko. Nie było z nimi Niall'a, który musiał wracać do Londynu, ponieważ był dzisiaj z kimś umówiony, Bartek i Crystal poszli się przejść, a Lou musiał wrócić z Eleonor, ponieważ dziewczyna prawdopodobnie złamała sobie rękę podczas zabawy w wodzie.
Później zaczęliśmy grać w coś co imitowało butelkę (były tylko zadania). W końcu wrócił mój kuzyn z dziewczyną, mieli ze sobą alkohol. Wypiłam kilka piw no i może trochę wódki.



Niestety ciągle nie wiedziałam jak trafiłam do lasu, nie miałam jednak czasu żeby dużej siedzieć i ruszyłam w drogę.
Po około godzinie doszłam do skraju lasu i zobaczyłam jezioro, które było oddalone o kilkaset metrów.
- Gabrysia!- krzyknęła Daniell, która zobaczyła mnie jako pierwsza i od razu zaczęła biec w moją stronę, reszta wzięła z niej przykład.
- Hej, przepraszam ale nie mogłam znaleźć drogi powrotnej.- wyszczerzyłam się.
- Tak się o ciebie martwiliśmy. Boże ty jesteś cała w krwi.- powiedziała.
- No tak. W jakiś sposób załatwiłam sobie kolano ale to raczej nic poważnego. A tak w ogóle może mi ktoś powiedzieć jak się tam znalazłam?- spytałam gdy wszyscy do nas dobiegli.
- Obudziłaś mnie o piątej i powiedziałaś, że chcesz iść na grzyby. Oczywiście powiedziałem, żebyś kładła się spać ale jak widać nie posłuchałaś mnie.- powiedział Bartek.
- Grzyby, serio? Czy wy mi nie daliście zioła albo grzybków halucynków,
może je chciałam! - wszyscy zaczęli się śmiać. Chłopcy pomogli dojść mi do auta, gdzie mniej więcej opatrzyli moją nogę. Następnie postanowiliśmy wracać ale umówiliśmy się, że przyjdziemy do mieszkania Lou i Harry'ego na noc filmową. Gdy mieliśmy już wsiadać do aut postanowiłam dowiedzieć się jeszcze jednej rzeczy.
- Ej, a co się stało z moimi ciuchami i czyją mam na sobie koszulę?
- Co zrobiłaś z ubraniami nie wiem ale masz moją koszulę.- uśmiechnął się Zayn.
- Ok, dziękuję i przepraszam.- powiedziałam ze spuszczoną głową.
- Nie ma za co.- uśmiechnął się i ruszyliśmy w drogę powrotną.


Faye


Obudziłam się o szóstej, obok mnie na łóżku leżała Sophie, która była pogrążona we śnie. Miała całą czerwoną twarz od płaczu. Postanowiłam jakoś się oporządzić, ponieważ byłam umówiona z Niallem. Dlaczego właściwie to zrobiłam? Przecież ja go zupełnie nie znałam mimo to postanowiłam się z nim spotkać. Na dole panowała całkowita cisza. Na początku udałam się do kuchni, gdzie zrobiłam sobie miskę płatków z mlekiem. Gdy weszłam do salonu byłam zaskoczona, ponieważ siedział tam mój tata, który pił kawę i czytał gazetę.
- Faye?- spytał. - Czemu tak wcześniej wstałaś przecież nie masz dzisiaj szkoły.?
- Nie mogłam już spać, a potem jestem umówiona z kolegą.- odparłam bez większych emocji. Po chwili zaczęłam rozmawiać z tatą o wszystkim, o wczorajszym wieczorze, o poprawie relacji z siostrą.- Widzisz między nami jest już dobrze, więc nie musicie się rozwodzić.- mówiłam przez łzy.
- Kochanie, przecież powiedzieliśmy ci, że nasz rozwód nie ma nic wspólnego z wami. To wszystko nasza wina, dobrze wiesz, że od dawna między nami się nie układało.- mężczyzna przytulił mnie jednak ja się wyrwałam.
- To dlaczego my mamy odpowiadać za wasze błędy?!- krzyknęłam i pobiegłam do pokoju. Gdy weszłam do środka Sophie ciągle słodko spała. Nie chciałam jej budzić, więc poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Po dwudziestu minutach wyszłam i zobaczyłam siostrę siedzącą na łóżku.
- Nie śpisz? Jest jeszcze wcześniej.- spytałam.
- Nie mogłam.- odpowiedziała.- Rozmawiałaś z którymś z nich?
- Mhm, z tatą ale nic to nie dało.
- Faye, mogę się ciebie o coś spytać?
- Pewnie.
- Czy my już nie będziemy rodziną?
- Oczywiście, że będziemy.- uśmiechnęłam się.- To, że nie będziemy mieszkać pod jednym dachem nie znaczy, że nie będziesz już moją siostrą. Teraz moja kolei. Nie będziesz wściekła jak dzisiaj wyjdę?
- Zależy od tego z kim wyjdziesz.
- Z Niallem.
- Ha! Wiedziałam, że mu się spodobałaś. Nie będę zła, bo i tak przychodzi do mnie Sara.- rozmawiałyśmy jeszcze chwilę po czym młoda poszła do siebie. Po kilku godzinach grzebania w szafie postanowiłam włożyć szare legginsy, białą długą bluzkę, płaszcz oraz beżowy szalik.





Już miałam zamiar wychodzić z domu, gdy zadzwonił mój telefon.
- Halo?
- No cześć tu Gabi. Jak poszła ci rozmowa z rodzicami? O i mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam.
- Nie co ty, właśnie ewakuuję się z domu. Jeżeli chodzi o rozmowę i ogólnie o cały wczorajszy dzień to opowiem ci jutro, ponieważ to wyjątkowo długa historia i na pewno nie jest na telefon. A co u ciebie?
- Właśnie wracam do Londynu. Ale to też ci wszystko jutro opowiem. W szczególności o Crystal. Dziewczyna, która w nie wiem jaki sposób ukradła serce mojego kuzyna.
- Może lepiej nie obgaduj jej przy nim.- zaśmiałam się.
- Właśnie poszli na poranną kawę, a ja zostałam w samochodzie.
- Jest już 11.30, a ty mi mówisz o porannej kawie?
- Mhm. A ty jakie masz na dzisiaj plany?
- Umówiłam się ze znajomym i chyba się spóźnię.- powiedziałam, gdy doszłam do przystanku autobusowego i zobaczyłam, że przed chwilą uciekł mi autobus.
- Ok to ja nie przeszkadzam i wracam do świata, w którym jest Crystal. - zaśmiała się Gabe.
- Dasz radę, papa.
- Papa.- rzuciła i rozłączyła się. Postanowiłam zamówić taksówkę. Gdy dojechałam na miejsce chłopak już tam był. Siedział przy murku. Miał na sobie okulary przeciwsłoneczne i poznałam go tylko dlatego, że do mnie pomachał.
- Hej.
- Cześć.- odpowiedziałam.- Przepraszam za spóźnienie ale były korki.
- Ważne, że przyszłaś.- uśmiechnął się.
- Chciałabym z tobą porozmawiać o tym co ..- nie zdążyłam dokończyć, ponieważ blondyn mi przerwał.
- Słuchaj ja rozumiem i nie musisz mi tego mówić. Chciałbym żebyśmy zaczęli całkowicie od nowa.
- Faye.- uśmiechnęłam się i podałam chłopakowi rękę,
- Niall.- odwzajemnił uśmiech i mnie przytulił.

Wiem, że trochę krótki. Dziękuję za 550 wejść i komentarze♥
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, ponieważ jak wiecie zbliża się koniec roku co oznacza wyciąganie ocen ;). Oczywiście postaram się żeby pojawił się jak najszybciej.

środa, 9 maja 2012

Cztery

Gabrysia

Faye wszystko mi wytłumaczyła ale niestety musiała wracać do domu. Postanowiłyśmy spotkać się pojutrze i wtedy na spokojnie pogadać. Nie chciałam spędzić całego dnia w domu, więc po 15 minutach byłam gotwa do wyjścia, gdy otwierałam drzwi wyjściowe poczułam, że kogoś nimi uderzyłam.
- Auuuu.- wrzasnął chłopak, którego odrzuciło i właśnie znajdował się pod windą.
- Przepraszam, ja tak bardzo przepraszam. Nie chciałam i nie pomyślałam, nic ci nie jest?- byłam trochę poddenerwowana ale zobaczyłam minę chłopaka i zdałam sobie sprawę, że mówiłam po polsku. Postanowiłam powtórzyć wszystko po angielsku.
- Nie, nic się nie stało.- uśmiechnęłam się.- Kuzynka Bartka?
- Tak, Gabrysia.
- Zayn, miło mi i jak widać będziemy sąsiadami. Przepraszam ale muszę lecieć, ponieważ umówiłem się z przyjaciółmi. Mam nadzieję, że zdążymy się lepiej poznać.- rzucił i ruszły w kierunku swojego mieszkania, a ja poszłam do windy.

Louis

- Ej! O kogo mam być tym razem zazdrosny?- wrzasnął Harry.
- Co?
- Przecież wiem, że kogoś poznałeś. Ostatnio tak się zachowywałeś jak poznałeś Eleonor...- powiedział lecz, gdy zobaczył moją minę szybko dodał.- Przepraszam nie chciałem ale o nikim mi nie mówiłeś i czuję się no tak dziwnie.
- Wiesz, że cię kocham i nie musisz być o nikogo zazdrosny. No chyba, że o marchewki.- uśmiechnąłem się ale mój przyjaciel nie dawał za wygraną. W końcu nie wytrzymałem.
- No dobra. A więc wczoraj gdy wracałem zobaczyłem jak jakiś chłopak próbował dobrać się do jakiejś dziewczyny. No to przecież nie przejechałem obojętnie i zatrzymałem się.
- Aaa podrywa na rycerza.- przerwał mi loczek.
- No właśnie nie do końca, bo gdy tamten się rozkojarzył ona mu dowaliła, a po drugie to nie był żaden podryw.
- Jasne, jasne i lepiej się zbieraj bo za dwadzieścia minut jesteśmy umówieni z resztą.- powiedział Hazza i wrócił do łazienki.

Faye

Wracając do domu nie wiedziałam czego się spodziewać. Awantury? Pocieszenia? Przeprosin? A może chcieli  mi oznajmić, że zapisują mnie do szkoły prowadzonej przez siostry zakonne.
W końcu weszłam do domu.
- Faye. Zapraszamy do salonu.- usłyszałam głos mamy. Gdy weszłam zobaczyłam, że rodzice siedzą po przeciwnych stronach. Zdziwiłam się gdyż nigdzie nie widziałam Sophie.
- Mamo, tato ja was chciałam za to wszytsko bardzo preprosić. Wiem, że przegięłam ale zrozumcie mnie.- rodzice siedzieli w ciszy.- Chcecie mnie wysłać do sióstr zakonnych?
- Sióstr zakonnych? Kochanie ja wiem, że ty masz poczcuie humoru ale przecież zostałabyś wyrzucona po tygodniu.- zaczął ojciec.
- Chcieliśmy najpierw z tobą prozmawiać o bardzo istotnej sprawie. Potem przekażemy tą informacje twojej siostrze. Zastanawialiśmy się nad tym od dłuższego czasu i nie chcemy abyś winiła siebie za to, ponieważ to stało by się prędzej czy później.- powiedziała moja mama.
- O co wam chodzi? Ja ja nic nie rozumiem.
- Twojej mamie chodzi o to, że postanowiliśmy się rozwieść.- ta wiadomość wstrząsneła mną do tego stopnia, że nie byłam w stanie wykrztusić z sebie ani jedengo słowa.- Ponieważ pomiędzy tobą, a Sophie nie jest dobrze postanowiliśmy również, że każda z was zamieszka z jednym z nas. Mama dostała propozycję objęcia stanowiska redaktor naczelnej Vogue w Paryżu dlatego też wraz z twoją siostrą wyjedzie tam. Ty zostaniesz ze mną w Londynie, ponieważ ja tu pracuję, a ty się uczysz.
Jednak nie zostaniemy w tym domu i przeprowadzimy się bliżej centrum.- to było stanowczo za dużo jak na jeden dzień. Nie wytrzymałam i uciekłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i płakałam, po chwili usłyszałam pukanie.
- Zostawcie mnie.- krzyknęłam.
- Faye, mogę?- w drzwiach zobaczyłam małą blondynkę, która była cała czerwona i jej oczy były opuchnięte od płaczu.- Ja chciałam cię przeprosić. Wiem, że uważasz mnie teraz za najgorszego człowieka dla ziemi ale ja byłam po prostu zazdrosna.- powiedziała młoda poczym zaczęła płakać. Mimo, że przez ostatnie pół roku nie znosiłam jej, teraz wróciły do mnie wszystkie pozytywne emocje i wspomnienia związane z siostrą. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Skąd wiesz?
- Podsłuchałam ich wczorajszą rozmowę. Faye to wszystko moja wina, gdyby nie była taka okropna to by się nie stało.- nie mogłam pozwolić aby tak sądziłam, więc złapałam ją mocno za ramiona i spojrzała prosto w oczy.
- Sophie nie możesz tak myśleć. To nie jest nasz wina. Rozumiesz? To jest ich chory świat, w którym my nie mamy nic do powiedzenia. Myślą, że robią dobrze i robią to dla nas ale tak naprawde robią to dla siebie żeby było im łatwiej.
- Ale gdyby nie wczorajsza sytuacja może byliby jeszcze ze sobą.
- Może tak ale powiedz mi co to by było za życie? Mama ciągle wyjeżdża, a gdy wraca zawsze się kłócą. Chciałabyś żeby tak było?- spytałam. Siostrzczka pokiwała przecząco głową. Siedziałyśmy tak na podłodze i zaczęłyśmy rozmawiać. Było to dziwne gdyż dawno tego nie robiłyśmy i dopiero wtedy zrozumiałam jakim uczuciem darzę siostrę.

Gabrysia

Muszę przyznać, że Londyn mnie uwiódł. Chodziłam tak po mieście i robiłam zdjęcia w końcu usłyszałam, że dzwoni mój telefon.
- No hej, jesteś zajęta?- usłyszałam zdyszany głos kuzyna.
- Zależy.
- Bo ja dzisiaj jestem umówiony ze znajomymi na ognisko i pomyślałem sobie, że może pojechałabyś ze mną. Znaczy musisz jechać ale wiesz chciałem tak kulturalnie spytać.
- Mhm. No chętnie to za ile mam być w domu?- spytałam.
- Za pięć minut.
- Ale ja nie zdążę!- niestety nie zdążyłam dokończyć, ponieważ chłopak odłożył telefon. Po dziesięciu minutach morderczego biegu znalazłam się w swoim pokoju. Szybko przebrałam się w czarne rurki oraz biały sweter. Następnie wraz z Bartkiem udałam się do samochodu.
- Ok, a więc muszę ci powiedzieć kilka rzeczy.
- Och nie mów, że to będzie jakieś spotkanie dla emeytów.- wetschnęłam.
- Przecież mówiłem ci, że będą tam moi znajomi.- powiedział lekko poirytowany.
- No właśnie. - obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ale teraz tak na serio. Oprócz nas będzie tam : Zayn - nasz sąsiad, którego zdążyłaś już poznać. Harry, Liam, Niall i Louis. Mowię to, ponieważ śpiewają oni w zespole - One Direction - widząc moją minę doszedł do wniosku, że ich nie znam.- Będzie tam Daniell - dziewczyna Liama oraz Eleonor - ex Louisa.
- Ex?- spytałam.
- Tak ale to skomplikowane. W skrócie to media rozbiły ich związek. I najważniejsze, będzie tam Crystal.
- Kto to?- jednak po chwili zorientowałam się o co chodzi, ponieważ zobaczyłam jak chłopak oblewa się rumieńcami.- Rozumiem.
- No ale wracając do tematu. Błagam ten jeden raz w życiu nie zrób mi obciachu.- dokończył. Reszta podróży zleciała dosyć szybko. Gdy wreszcie dojechaliśmy zobaczyłam duże jezioro oraz grupkę ludzi siedzących na trawie.
- Hej, przedstawiam wam moją kuzynkę - Gabrysię. - powiedział mój kuzyn i nagle wszyscy na mnie spojrzeli. Od razu rozpoznałam Zayn'a oraz Lou - mojego wybawcę.
- Hej, jestem Daniell.- dziewczyna podała mi na rękę po czym szepnęła mi do ucha.- Uważaj na loczka, ponieważ zaraz zacznie swój podryw. - następnie poznałam resztę osób, gdy wreszcie doszło do Louisa.
- A więc to ty?- uśmiechnęłam się.
- Tak. Miło mi cię poznać.- powiedział lecz nagle jego "ex" dziewczynam podeszła od tyłu i mocno go objęła po czym namiętnie go pocałowała.
- Wybacz ale porwę swojego chłopaka.- rzuciła i odciągnęła Lou. Zorientowałam się, że zostawiłam w samochodzie swój telefon, więc postanowiłam po niego wrócić. Gdy miałam już wracać zobaczyłam niską blondynkę idącą w moim kierunku.
- Hej, ty muisz być Gabe?
- Tak, hej.- mimowlonie się uśmiechnęłam.
- Crystal.- powiedziała i w dosyć dziwny sposób odwzajemniła uśmiech. W tym momencie wiedziałam, że się nie polubimy.





Crystal. - 19

__________

No i czwarty. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i ogólnie za to, że jesteście.
Mam pytanie co byście na razie zmieniły, a co zostawiły?